04-08-2017, 23:01
Byłem na jednym z portali randkowych.
Trafiłem an taką co pisała tylko dlatego bo jej mąż tylko pracował i spał.
Może i trwały związek, ale seksu zero i rozmów tak samo zero.
Więc albo go zostawi albo zdradzi - do wyboru.
No chyba, że pozostanie głodna rozmów i seksu, heh...
Zakończyłem znajomość bo do 6 rano pisania...od jakiejś 22..
Niech wejdzie na jakieś fora czy coś i będzie miała z kim gadać 24 h/dobę.
Nigdy nie udawało mi się nikogo znaleźć by z tego miała być love.
Raz wszedłem w związek, tak dla próby bardziej.
Wszystko fajnie, już prawie rok i nagle się dowiaduję, że odeszła.
Ponoć nie wiedziała czego chce, ale mi się wydaje, że właśnie seksu jej brakowało(analizowałem czego tu nie było).
A więc nie jest też tak, że tylko nam na seksie zależy.
Obecnie nie szukam nikogo do związku bo mam ogromne zaległości w tej sprawie i potrafię wbrew obiegowej opinii być mocno wstrzemięźliwy.
Mam też coś takiego jak poczucie obowiązku.
Nawet jak ładne i być może chętne panny jadą obok to ja jak mam wrócić do domu to wrócę.
Tak czy siak planuję zaległości nadrobić i potem zobaczę co dalej, ale będę bardziej gotowy na związek.
W sensie - nie będę się zastanawiał czy mam żałować, że czegoś tam nie ma czy nie...
No i będę bardziej doświadczony, hah.
Inna kwestia to jedyny cel związku i sens jaki widzę to właśnie prokreacja i wychowanie potomstwa.
Rozmawiać można z każdym, seks bywa bez zobowiązań, gotować potrafię a nawet przyszyć guzik.
Więc z czysto pragmatycznego założenia taki związek mi niewiele daje, ale może coś dać.
Więc w sumie sprowadza się wszystko do kwestii - czy chcę mieć dzieci.
Na razie mnie nie stać. I to kolejny powód u mnie by nie śpieszyć się ze związkiem.
Trafiłem an taką co pisała tylko dlatego bo jej mąż tylko pracował i spał.
Może i trwały związek, ale seksu zero i rozmów tak samo zero.
Więc albo go zostawi albo zdradzi - do wyboru.
No chyba, że pozostanie głodna rozmów i seksu, heh...
Zakończyłem znajomość bo do 6 rano pisania...od jakiejś 22..
Niech wejdzie na jakieś fora czy coś i będzie miała z kim gadać 24 h/dobę.
Nigdy nie udawało mi się nikogo znaleźć by z tego miała być love.
Raz wszedłem w związek, tak dla próby bardziej.
Wszystko fajnie, już prawie rok i nagle się dowiaduję, że odeszła.
Ponoć nie wiedziała czego chce, ale mi się wydaje, że właśnie seksu jej brakowało(analizowałem czego tu nie było).
A więc nie jest też tak, że tylko nam na seksie zależy.
Obecnie nie szukam nikogo do związku bo mam ogromne zaległości w tej sprawie i potrafię wbrew obiegowej opinii być mocno wstrzemięźliwy.
Mam też coś takiego jak poczucie obowiązku.
Nawet jak ładne i być może chętne panny jadą obok to ja jak mam wrócić do domu to wrócę.
Tak czy siak planuję zaległości nadrobić i potem zobaczę co dalej, ale będę bardziej gotowy na związek.
W sensie - nie będę się zastanawiał czy mam żałować, że czegoś tam nie ma czy nie...
No i będę bardziej doświadczony, hah.
Inna kwestia to jedyny cel związku i sens jaki widzę to właśnie prokreacja i wychowanie potomstwa.
Rozmawiać można z każdym, seks bywa bez zobowiązań, gotować potrafię a nawet przyszyć guzik.
Więc z czysto pragmatycznego założenia taki związek mi niewiele daje, ale może coś dać.
Więc w sumie sprowadza się wszystko do kwestii - czy chcę mieć dzieci.
Na razie mnie nie stać. I to kolejny powód u mnie by nie śpieszyć się ze związkiem.


