08-05-2017, 14:17
Jak przeczytałam tytuł, to nasunął mi się na myśl dzień zwycięstwa mój, dzisiejszy.
Takich dni zwycięstwa, w życiu miałam sporo i jednym z nich jest też dzisiejszy, bo
wszystko zależy od tego, czy dojdę i dam radę wrócić o własnych siłach do sklepu, z
bolącą nogą. Wychodzę około godziny piętnastej(zależne jest od tego o której pojawią
się chłopaki co z psem wychodzą. Oni z psem a ja do sklepu) i jak wrócę, to będę
miała dzień zwycięstwa.
Takich dni zwycięstwa, w życiu miałam sporo i jednym z nich jest też dzisiejszy, bo
wszystko zależy od tego, czy dojdę i dam radę wrócić o własnych siłach do sklepu, z
bolącą nogą. Wychodzę około godziny piętnastej(zależne jest od tego o której pojawią
się chłopaki co z psem wychodzą. Oni z psem a ja do sklepu) i jak wrócę, to będę
miała dzień zwycięstwa.


