29-04-2017, 14:59
Często właściciele małych psów, uważają, że ich pies jest niegroźny i myślą, że mogą puszczać bez smyczy lecz ta ustawa
wyraźnie poazuje, że każdy pies musi być prowadzany na smyczy i to dla mnie jest najważniejsze, bo na tę ustawę będę
się odwoływała gdy zobaczę taką sytuację.
Mały pies może zrobić więcej szkód niż duży z różnych powodów
- będzie drażnił dużego psa, który jest na smyczy, co w rezultacie może zakończyć się tragicznie dla tego małego psa
i przez co ucierpi też pie duży, bo może być żądanie uśpienia.
- mała suczka, to też suczka i każdy pies może za taką się uganiać co też pociągnąć może za sobą duże problemy.
- Mój pies dla przykładu, woli małe psy, duże chce atakować ale woli w sensie zaczepienia, zabawy, co może być konsekwencją
tego, że mi się wyrwie. Co prawda, krzywdy małemu psu nie zrobi ale mały pies ze strachu, może też ugryźć mego psa.
Miałam kilka lat temu sytuację z Herą, gdzie musiałam codziennie przez dwa tygodnie, chodzić na kontrole żeby sprawdzali
czy nie ma wścieklizny a po dwóch tygodniach, otrzymałam orzeczenie weterynarza, że mój pies nie jest groźny i niebezpieczny
dla otoczenia i nie ma wścieklizny a wszelkie koszty każdej wizyty, dodatkowych szczepień i orzeczenia, wyniosły mnie
około 5 tyś zł ZA NIC! Za nic, bo ja byłam pewna co do swego psa lecz takie badania są konieczne gdy ktoś zarzuca nam, że
nasz pies jest groźny lub ma wściekliznę. Nie ma zmiłuj, bez tych wizyt kontrolnych i orzeczenia, Hera byłaby uśpiona.
A za te koszty, nikt, nikomu kasy nie zwróci, nawet poszkodowany, którego Hera ugryzła za rękę.
On był pijany i zaczął ją szarpać gdy była przywiązana na smyczy przy sklepie jak ja robiłam zakupy.
Znam też sytuację, gdzie Pit Bul siedzący pod sklepem, dwoma wstrząśnięciami, chwytając za kark, małego psa zabił, bo
go latał przy nim i go drażnił. Kto był winny? Pit Bul spokojnie siedzący, czy mały pies bez smyczy?
wyraźnie poazuje, że każdy pies musi być prowadzany na smyczy i to dla mnie jest najważniejsze, bo na tę ustawę będę
się odwoływała gdy zobaczę taką sytuację.
Mały pies może zrobić więcej szkód niż duży z różnych powodów
- będzie drażnił dużego psa, który jest na smyczy, co w rezultacie może zakończyć się tragicznie dla tego małego psa
i przez co ucierpi też pie duży, bo może być żądanie uśpienia.
- mała suczka, to też suczka i każdy pies może za taką się uganiać co też pociągnąć może za sobą duże problemy.
- Mój pies dla przykładu, woli małe psy, duże chce atakować ale woli w sensie zaczepienia, zabawy, co może być konsekwencją
tego, że mi się wyrwie. Co prawda, krzywdy małemu psu nie zrobi ale mały pies ze strachu, może też ugryźć mego psa.
Miałam kilka lat temu sytuację z Herą, gdzie musiałam codziennie przez dwa tygodnie, chodzić na kontrole żeby sprawdzali
czy nie ma wścieklizny a po dwóch tygodniach, otrzymałam orzeczenie weterynarza, że mój pies nie jest groźny i niebezpieczny
dla otoczenia i nie ma wścieklizny a wszelkie koszty każdej wizyty, dodatkowych szczepień i orzeczenia, wyniosły mnie
około 5 tyś zł ZA NIC! Za nic, bo ja byłam pewna co do swego psa lecz takie badania są konieczne gdy ktoś zarzuca nam, że
nasz pies jest groźny lub ma wściekliznę. Nie ma zmiłuj, bez tych wizyt kontrolnych i orzeczenia, Hera byłaby uśpiona.
A za te koszty, nikt, nikomu kasy nie zwróci, nawet poszkodowany, którego Hera ugryzła za rękę.
On był pijany i zaczął ją szarpać gdy była przywiązana na smyczy przy sklepie jak ja robiłam zakupy.
Znam też sytuację, gdzie Pit Bul siedzący pod sklepem, dwoma wstrząśnięciami, chwytając za kark, małego psa zabił, bo
go latał przy nim i go drażnił. Kto był winny? Pit Bul spokojnie siedzący, czy mały pies bez smyczy?


