29-08-2014, 21:48
(29-08-2014, 21:41 )hogan napisał(a): Bez Davida Bentara wiem, że płodzenie dzieci dziś, to tak jak zadanie już samym narodzeniem im cierpienia z racji tego co dziś wyrabia się na świecie.
Z tym że David Bentar tego cierpienia nie relatywizuje, nie uzależnia od sytuacji na świecie. Kluczowe jest to, że każde świadome spłodzenie dziecka niezależnie od warunków jest czymś moralnie nagannym.
(29-08-2014, 21:41 )hogan napisał(a): Ale to chyba przychodzi później, że dochodzi się do takich wniosków,
Mnie udało się dojść odpowiednio wcześnie. Potomka nie mam.
(29-08-2014, 21:41 )hogan napisał(a): bo wcześniej nie znałam Bentera i sama też nie doszłam do takich myśli lecz zwyczajnie jak większość kobiet, pragnęłam mieć dziecko i nic nie stanęło by mi nic na przeszkodzie abym tego dokonała.
Więc czy dla dobra potencjalnych dzieci powinno się filozofię antynatalizmu wykładać w szkołach?
(29-08-2014, 21:41 )hogan napisał(a): Także więc każdy kto kocha dzieci, to nie znajdzie żadnej granicy dzielącej od szczęścia, jakim zwie się dziecko i jego narodziny.
Raczej kocha siebie w roli kochającego dziecko rodzica. Myślę, że ludzie decydujący się na dzieci myślą głównie, a nawet tylko o sobie.
<hi>


