11-03-2017, 14:02
Dla mnie w miłości, nie ma nic pomiędzy i dlatego nie rozumiem, że ktoś twierdzi, że bierze ślub z miłości
a potem rozstaje się z powodu wygaśnięcia albo stwierdzenia, że już nie kocha albo że się pomylił i to
nie była prawdziwa miłość. Przysięga zobowiązuje i w tej świadomości brałam ślub, jednakże jeśli partner
stwierdza, że się pomylił, to jaka to była miłość, skoro nie miał pewności? Oszust od samego początku
i tu, zadałabym pytanie, czym kieruje się taki oszust, po co mu ślub, skoro nie kocha czystą i bezgraniczną
miłością?
a potem rozstaje się z powodu wygaśnięcia albo stwierdzenia, że już nie kocha albo że się pomylił i to
nie była prawdziwa miłość. Przysięga zobowiązuje i w tej świadomości brałam ślub, jednakże jeśli partner
stwierdza, że się pomylił, to jaka to była miłość, skoro nie miał pewności? Oszust od samego początku
i tu, zadałabym pytanie, czym kieruje się taki oszust, po co mu ślub, skoro nie kocha czystą i bezgraniczną
miłością?


