06-03-2017, 1:12
Zawsze sprzątam po moim psie ale przestanę tylko dlatego, że sprzątaczki nie wymiatają liści na jesieni.
Teraz wszędzie jest tak okropna i śmierdząca zgnilizna, że nie do wytrzymania a jak pieski będą swoje odchody
zostawiały, to przynajmniej po zimie, wszędzie czysto będzie, bo tylko psi kał wspomaga rozkładowi zgniłych liści.
A więc, tysiąc razy wolę psią kupkę, niż porozwalane śmieci, przez dzieciaków. Pełno butelek po soczkach, papierów
od batoników, czekolad, lodów, lizaków, kartonów po napojach, tyle tego, że aż strach czy na trawniku nogi nie połamię.
Zdemolowane płoty i połamane krzewy i drzewa... nie wiem kto wychowywał te dzieci ale mój syn jak tak by postępował
gdy był mały, to kara wychodzenia na podwórko przez miesiąc. A więc reasumując, wśród Polaków, nie znoszę
złego wychowania a to jest nagminny problem. Dzieciaki wrzeszczą na klatce schodowej, biegają, brudzą ściany.
Na zewnątrz robią to samo. No ludzie, przecież to blokowisko a nie prywatna willa. Przyjdzie ci taki gnojek i rwie pysk
pod balkonem, tak jakby nogi "gdzieś" przyrosły i jakby nie mógł przejść się do domu i powiedzieć co chce a to stoi
takie rozwydrzone i drze mordę "Mama!!!!" a w mieszkaniu ktoś w tym czasie, zwija się w bólach. Normalnie zatłukłabym
takiego bachora. Tak się mówi, bo bić, dzieci nie biję ale wzięłabym za fraki i wstrząsnęła porządnie aby trochę rozumku
przybyło, jak mamusia i tatuś nie nauczyli. I to sami rodzice dają taki przykład. Na przykład matka drze się z trzeciego
piętra "Wojtuś, chodź na obiad". Brak inteligencji i rozumu, bo moja mama nie wrzeszczała przez okno a też mieszkaliśmy
na trzecim piętrze. Tylko po pierwsze, my(czyli ja i siostra), byłyśmy dobrze wychowane i wiedziałyśmy kiedy trzeba
przyjść na obiad. Ale jak to dzieci, czasem przy zabawie, zapomną się. Jest i na to sposób. Nasza mama, jak obiad był
gotowy, stawiała gazetę w oknie. Można? Można! Tylko trzeba trochę głową ruszyć.
Teraz wszędzie jest tak okropna i śmierdząca zgnilizna, że nie do wytrzymania a jak pieski będą swoje odchody
zostawiały, to przynajmniej po zimie, wszędzie czysto będzie, bo tylko psi kał wspomaga rozkładowi zgniłych liści.
A więc, tysiąc razy wolę psią kupkę, niż porozwalane śmieci, przez dzieciaków. Pełno butelek po soczkach, papierów
od batoników, czekolad, lodów, lizaków, kartonów po napojach, tyle tego, że aż strach czy na trawniku nogi nie połamię.
Zdemolowane płoty i połamane krzewy i drzewa... nie wiem kto wychowywał te dzieci ale mój syn jak tak by postępował
gdy był mały, to kara wychodzenia na podwórko przez miesiąc. A więc reasumując, wśród Polaków, nie znoszę
złego wychowania a to jest nagminny problem. Dzieciaki wrzeszczą na klatce schodowej, biegają, brudzą ściany.
Na zewnątrz robią to samo. No ludzie, przecież to blokowisko a nie prywatna willa. Przyjdzie ci taki gnojek i rwie pysk
pod balkonem, tak jakby nogi "gdzieś" przyrosły i jakby nie mógł przejść się do domu i powiedzieć co chce a to stoi
takie rozwydrzone i drze mordę "Mama!!!!" a w mieszkaniu ktoś w tym czasie, zwija się w bólach. Normalnie zatłukłabym
takiego bachora. Tak się mówi, bo bić, dzieci nie biję ale wzięłabym za fraki i wstrząsnęła porządnie aby trochę rozumku
przybyło, jak mamusia i tatuś nie nauczyli. I to sami rodzice dają taki przykład. Na przykład matka drze się z trzeciego
piętra "Wojtuś, chodź na obiad". Brak inteligencji i rozumu, bo moja mama nie wrzeszczała przez okno a też mieszkaliśmy
na trzecim piętrze. Tylko po pierwsze, my(czyli ja i siostra), byłyśmy dobrze wychowane i wiedziałyśmy kiedy trzeba
przyjść na obiad. Ale jak to dzieci, czasem przy zabawie, zapomną się. Jest i na to sposób. Nasza mama, jak obiad był
gotowy, stawiała gazetę w oknie. Można? Można! Tylko trzeba trochę głową ruszyć.


