12-02-2017, 18:51
Tak, Karbon ma rację lecz człowiek nie zawsze wie, że wkracza na teren łabędzi.
Miałam taką sytuację gdy siedziałam sobie na kładce, nad jeziorem u babci i rzucałam z nudów
kamyczkami w trzciny, siedząc tyłem do jeziora. Usłyszałam jakiś dziwny syk, jęk i hałas.
Obejrzałam się w stronę jeziora a tuż już przy mnie, był rozpędzony po wodzi łabędź.
Jak bym nie uciekła, to z pewnością by mnie zaatakował. Dlatego napisałam, że jak JUŻ
widzimy atakującego łabędzia, to trzeba brać nogi za pas czym prędzej.
A gęsi to akurat się nie boję, pasłam, tzn. pomagałam dziadkowi jak byłam mała.
Miałam taką sytuację gdy siedziałam sobie na kładce, nad jeziorem u babci i rzucałam z nudów
kamyczkami w trzciny, siedząc tyłem do jeziora. Usłyszałam jakiś dziwny syk, jęk i hałas.
Obejrzałam się w stronę jeziora a tuż już przy mnie, był rozpędzony po wodzi łabędź.
Jak bym nie uciekła, to z pewnością by mnie zaatakował. Dlatego napisałam, że jak JUŻ
widzimy atakującego łabędzia, to trzeba brać nogi za pas czym prędzej.

A gęsi to akurat się nie boję, pasłam, tzn. pomagałam dziadkowi jak byłam mała.


