04-02-2017, 16:13
W porządku, ale i tak będę się trzymać swojej wersji bo nie może być tak, że tylko jedna prawda jest najprawdziwsza, no tak to nie ma
Nie pozwolę sobie też wmówić, że nie wiem co piszę odnosząc się do Biblii bo takową znam, fakt jestem osobą nie wierzącą - Biblię postrzegam raczej jako zbiór metafor, ale to nie znaczy, że nie mam prawa się wypowiadać. Zatem podtrzymuję moją wersję powstania szatana.
O Lucyfera będę się kłócić - to nie jest ta sama postać co Szatan. Wystarczy zresztą zaczerpnąć kilku opracowań biblijnych i w każdym można trafić na inną genezę tłumaczenia.
Historia Lucyfera nie pochodzi z Biblii. Narodziła się ona prawdopodobnie na bazie opowieści przyniesionych przez naród żydowski z niewoli babilońskiej, następnie pojawiła się w apokryfach Starego Testamentu, przez które poznało ją chrześcijaństwo, a w konsekwencji dzięki zainteresowaniu Ojców Kościoła stała się podstawą jednego z największych mitów kultury . W okresie patrystycznym przywódca zbuntowanych aniołów nazwany został błędnie przez Ojców Kościoła Lucyferem – „Nosicielem Światała”. Inspiracje do tego stanowił tekst z Księgi Izajasza, będący najprawdopodobniej satyrą na władcę babilońskiego Nabuchodonozora, którego pycha zaowocowała złudnym przeświadczeniem, że może być większy od Boga. Izajasz ironicznie porównał pysznego króla do planety Wenus, czyli gwiazdy zarannej, ponieważ jej znikniecie w blasku poranka uznał za idealną metaforę dla nieuniknionego upadku Babilonu. Izajasz postawił więc pytanie: „Jakże to spadłeś z niebios, Jaśniejący, Synu Jutrzenki? Jakże runąłeś na ziemię, ty, który podbijałeś narody? ” Święty Hieronim natomiast, przekładając tekst Biblii na język łaciński, oddał znajdujący się tam hebrajski zwrot ‘helel ben Szahar’ oznaczający „jaśniejący synu Jutrzenki”, a odnoszący się do gwiazdy zarannej (planety Wenus) jako ‘Lucifer, qui mane oriebaris’. ‘Lucifer’, czyli ‘niosący światło’. Pisarze wczesnochrześcijańscy widzieli zatem w satyrze Izajasza aluzję do upadku Szatana, dlatego z czasem słowo Lucyfer bywało coraz częściej kojarzone z przywódcą buntu aniołów, co doprowadziło do umocnienia się legendy: upadły anioł skojarzony z imieniem Lucyfera przybrał pozór postaci historycznej. Niezwykłe imię anioła pozwoliło też na przypisanie mu związanych z nim cech, które potem, w wyniku upadku, miał utracić: urody, jasności, bycia ulubieńcem samego Stwórcy. Utwierdzony przez przekład Wulgaty mit stopniowo ewoluował, Lucyfera zaczęto uważać za głównego niegdyś anioła, prawą rękę Boga. W myśl teorii jakoby poszczególni aniołowie opiekowali się ciałami niebieskimi uczyniono go też patronem planety Wenus. Jego imię próbowano tłumaczyć również faktem, że po upadku musi opłakiwać swą dawną światłość i chwałę, równą niegdyś blaskowi jutrzenki. Dopiero w Nowym Testamencie Szatan przyjmuje wyraźnie osobowe oblicze i staje się wrogiem Boga a także nosicielem wszelkiego zła.
W okresie późniejszym pojawi się również inne imię upadłego anioła, oparte na łacińskiej etymologii: Lucyper, od lucem perdere, zdeptać światło. W ten sposób próbowano rozróżniać pomiędzy aniołem w stanie łaski a aniołem upadłym.
To, że używa się Lucyfera i Szatana zamiennie wcale nie oznacza, że to ta sama postać.
Każdy ma prawo jednak do swojego zdania. Ty uważasz, że Bóg jest nieskończenie dobry i zawsze był, ja zakładam że nie jest i nie zakładam w ogóle, że istnieje.
W dalszym ciągu podtrzymuję zdanie, że Bóg opisywany w Biblii potrafi być gniewny. Wystarcza mi psalm 58. Pada tam prośba psalmisty, aby Bóg rozprawił się z niegodziwcami - "Boże zetrzyj im zęby w paszczy ..." - to jest prośba o karę dla grzeszników. Na co Bóg odpowiada "Sprawiedliwy się cieszy, kiedy widzi karę, myje swoje nogi we krwi niegodziwca" - dla mnie to brzmi jak umiłowanie krwawej sprawiedliwości, co pozwala mi sądzić, że Bóg jest podatny na gniew, potrafi przelać krew, jezst bezwzględny i gotowy zadawać ból.
Nie pozwolę sobie też wmówić, że nie wiem co piszę odnosząc się do Biblii bo takową znam, fakt jestem osobą nie wierzącą - Biblię postrzegam raczej jako zbiór metafor, ale to nie znaczy, że nie mam prawa się wypowiadać. Zatem podtrzymuję moją wersję powstania szatana.
O Lucyfera będę się kłócić - to nie jest ta sama postać co Szatan. Wystarczy zresztą zaczerpnąć kilku opracowań biblijnych i w każdym można trafić na inną genezę tłumaczenia.
Historia Lucyfera nie pochodzi z Biblii. Narodziła się ona prawdopodobnie na bazie opowieści przyniesionych przez naród żydowski z niewoli babilońskiej, następnie pojawiła się w apokryfach Starego Testamentu, przez które poznało ją chrześcijaństwo, a w konsekwencji dzięki zainteresowaniu Ojców Kościoła stała się podstawą jednego z największych mitów kultury . W okresie patrystycznym przywódca zbuntowanych aniołów nazwany został błędnie przez Ojców Kościoła Lucyferem – „Nosicielem Światała”. Inspiracje do tego stanowił tekst z Księgi Izajasza, będący najprawdopodobniej satyrą na władcę babilońskiego Nabuchodonozora, którego pycha zaowocowała złudnym przeświadczeniem, że może być większy od Boga. Izajasz ironicznie porównał pysznego króla do planety Wenus, czyli gwiazdy zarannej, ponieważ jej znikniecie w blasku poranka uznał za idealną metaforę dla nieuniknionego upadku Babilonu. Izajasz postawił więc pytanie: „Jakże to spadłeś z niebios, Jaśniejący, Synu Jutrzenki? Jakże runąłeś na ziemię, ty, który podbijałeś narody? ” Święty Hieronim natomiast, przekładając tekst Biblii na język łaciński, oddał znajdujący się tam hebrajski zwrot ‘helel ben Szahar’ oznaczający „jaśniejący synu Jutrzenki”, a odnoszący się do gwiazdy zarannej (planety Wenus) jako ‘Lucifer, qui mane oriebaris’. ‘Lucifer’, czyli ‘niosący światło’. Pisarze wczesnochrześcijańscy widzieli zatem w satyrze Izajasza aluzję do upadku Szatana, dlatego z czasem słowo Lucyfer bywało coraz częściej kojarzone z przywódcą buntu aniołów, co doprowadziło do umocnienia się legendy: upadły anioł skojarzony z imieniem Lucyfera przybrał pozór postaci historycznej. Niezwykłe imię anioła pozwoliło też na przypisanie mu związanych z nim cech, które potem, w wyniku upadku, miał utracić: urody, jasności, bycia ulubieńcem samego Stwórcy. Utwierdzony przez przekład Wulgaty mit stopniowo ewoluował, Lucyfera zaczęto uważać za głównego niegdyś anioła, prawą rękę Boga. W myśl teorii jakoby poszczególni aniołowie opiekowali się ciałami niebieskimi uczyniono go też patronem planety Wenus. Jego imię próbowano tłumaczyć również faktem, że po upadku musi opłakiwać swą dawną światłość i chwałę, równą niegdyś blaskowi jutrzenki. Dopiero w Nowym Testamencie Szatan przyjmuje wyraźnie osobowe oblicze i staje się wrogiem Boga a także nosicielem wszelkiego zła.
W okresie późniejszym pojawi się również inne imię upadłego anioła, oparte na łacińskiej etymologii: Lucyper, od lucem perdere, zdeptać światło. W ten sposób próbowano rozróżniać pomiędzy aniołem w stanie łaski a aniołem upadłym.
To, że używa się Lucyfera i Szatana zamiennie wcale nie oznacza, że to ta sama postać.
Każdy ma prawo jednak do swojego zdania. Ty uważasz, że Bóg jest nieskończenie dobry i zawsze był, ja zakładam że nie jest i nie zakładam w ogóle, że istnieje.
W dalszym ciągu podtrzymuję zdanie, że Bóg opisywany w Biblii potrafi być gniewny. Wystarcza mi psalm 58. Pada tam prośba psalmisty, aby Bóg rozprawił się z niegodziwcami - "Boże zetrzyj im zęby w paszczy ..." - to jest prośba o karę dla grzeszników. Na co Bóg odpowiada "Sprawiedliwy się cieszy, kiedy widzi karę, myje swoje nogi we krwi niegodziwca" - dla mnie to brzmi jak umiłowanie krwawej sprawiedliwości, co pozwala mi sądzić, że Bóg jest podatny na gniew, potrafi przelać krew, jezst bezwzględny i gotowy zadawać ból.


