01-02-2017, 15:01
Krzysiu, w szkole podstawowej, lubiłam grać na cymbałach, na takich większych, drewnianych bo miały miłe dźwięki, takie
wyciszone, bo pałeczki też były inne, miękkie do tego. Ale na nich, Mozart(takie miał nazwisko nauczyciel) pozwalał grać
tylko w starszych klasach.
Robociku, ja grałam, kiedy i gdzie chciałam, z tym nie miałam oporów, nawet na ogniskach byłam tą osobą wyczekiwaną
ze względu na śpiew i granie.
Wąsatko, dołożę się z trójkątem i tamburynem i mamy super zespół szkolny :ubawa:
wyciszone, bo pałeczki też były inne, miękkie do tego. Ale na nich, Mozart(takie miał nazwisko nauczyciel) pozwalał grać
tylko w starszych klasach.

Robociku, ja grałam, kiedy i gdzie chciałam, z tym nie miałam oporów, nawet na ogniskach byłam tą osobą wyczekiwaną
ze względu na śpiew i granie.

Wąsatko, dołożę się z trójkątem i tamburynem i mamy super zespół szkolny :ubawa:


