26-08-2014, 15:22
![[Obrazek: ayd6p2lp.jpg]](http://s7.directupload.net/images/140826/ayd6p2lp.jpg)
Kim był ów Osobnik ?
Szkoda, że nie został popem.
Minęło 61 lat od jego śmierci, a on dalej żyje wśród wielu działaczy politycznych.
Dlaczego?
Kim on jest dla młodych ludzi?
Mitem, zbliżonym do bohaterów Homera?
Dla niektórych młodych osób Stalin to patos, dla innych to pretekst do tego, że kiedy tata powie, że on był dobry, to dziecko z radością wytłumaczy mu, że był on zabójcą.
I odwrotnie: kiedy usłyszy, że Stalin był zły, to opowie o wielkim imperium, które stworzył.
Ten, kto kocha Józefa Stalina mówi: zestarzał się i jego towarzysze, przeklęci przyjaciele, wykorzystywali jego starość, dolegliwości i podejrzliwości.
Mówią, nie on kierował krajem – oni rządzili, zajmowali się wiecznymi kłótniami.
Ci, którzy go nie lubią, powiedzą: paranoik, wariat – ponownie rzucił się na kraj, który dopiero przed chwilą przeżył straszną wojnę z niewyobrażalnymi ofiarami.
Jak zmierzyć i opisać skalę osobowości człowieka, który nawet w ostatnich latach życia zajmował się wszystkim: od rozwoju przemysłu do omawiania przedstawień teatralnych.
On reagował na każdy ruch w kraju.
Był dla niego bogiem.
Zaiste przepaść dzieli gruzińskiego chłopca Soso Dżugaszwili i wielkiego wodza Józefa Stalina:
Soso Dżugaszwili to maleńki człowiek, lecz Józef Stalin to symbol.
I ten Soso Dżugaszwili, i cały kraj miał służyć symbolowi, który poprowadzi miliony do końcowego demontażu społeczeństwa kapitalistycznego.
Przecież on postanowił urzeczywistnić marzenia ludzi, których zabił: marzenie Trockiego, Zinowjewa, Bucharina.
Josif Dżugaszwili [ Soso ] był synem wiecznie pijanego i brutalnego ojca, zwanego Beso, który w końcu porzucił rodzinę.
![[Obrazek: 2ywl39db.jpg]](http://s14.directupload.net/images/140826/2ywl39db.jpg)
Matka Soso - Jekatierina
Bardzo pobożna matka Jekatierina, nazywana Keke, była analfabetką, zarabiała na życie praniem i sprzątaniem u obcych ludzi.
Była piękna i niezbyt surowych obyczajów.
Toteż wielu biografów podejrzewa, że Soso nie był synem Beso. Jako domniemani ojcowie wymieniani są: bogaty kupiec z Gori, policjant, jakiś arystokrata, a nawet zruszczony Polak w carskiej służbie, podróżnik Nikołaj Przewalski (mimo że podobno był homoseksualistą).
Prawdą jest, że bogaty kupiec Jegnataszwili finansował naukę Soso.
Lilly Marcou, Francuzka, autorka książki „Życie prywatne Stalina” (Warszawa 1999), pracowicie wyliczyła wszystkich domniemanych ojców Stalina.
Wszystkie poszlaki wskazują na kupca z Gori.
Jego rodzina nigdy nie została poddana represjom, choć innych swych bliskich Stalin nie oszczędził.
Mały Josif Dżugaszwili ukończył szkołę cerkiewną w Gori z odznaczeniem.
Był dzieckiem chorowitym, w wypadkach uszkodził rękę i nogi.
Koledzy opisywali go jako chłopca bardzo żywego i obdarzonego wieloma talentami: miał zdolności plastyczne, był muzykalny, pięknie śpiewał, bardzo dużo czytał.
Podobno pierwszy wyłom w świadomości Josifa Dżugaszwili, jeszcze jako ucznia szkoły cerkiewnej, uczyniła książka Darwina „O powstawaniu gatunków”.
Trzynastoletni Dżugaszwili czytał ją przy świecy całą noc.
W kilka dni później powiedział do kolegów: – Bóg nie jest niesprawiedliwy, on nie istnieje.
Gdyby istniał, stworzyłby świat bardziej sprawiedliwy.
Będąc klerykiem, Soso nawiązał kontakt z socjalistycznymi kółkami.
Zaczął czytać literaturę marksistowską.
Wielkie wrażenie zrobiła na nim broszura Lenina „Co robić?”.
W czteropiętrowym budynku, istniejącym do dziś w Tbilisi, uczyło się sześciuset kleryków
. W sypialniach na ostatnim piętrze stało po 20–30 łóżek.
Na jednym z pięter znajdowała się kaplica.
Na innych sale lekcyjne.
Klerycy wstawali o 7 rano i szli do kaplicy na modły.
Po skromnym śniadaniu rozpoczynały się lekcje.
Obiad dostawali o trzeciej.
Potem mieli wolne półtorej godziny, po czym odbywał się apel i nowe lekcje. Kolację dostawali o ósmej, a dwie godziny później szli spać.
![[Obrazek: mwqr25hr.jpg]](http://s7.directupload.net/images/140826/mwqr25hr.jpg)
Emil Ludwig
Niemiecki dziennikarz i pisarz Emil Ludwig (popularny niegdyś autor książek biograficznych) w grudniu 1931 r. rozmawiał na Kremlu ze Stalinem.
Był to pierwszy obszerny wywiad z przywódcą ZSRR.
Stalin włączył tę rozmowę do swoich „Dzieł zebranych”.
Na pytanie, czy stał się rewolucjonistą, bo rodzice go źle traktowali, Stalin odpowiedział: „Nie. Moi rodzice byli ludźmi prostymi, ale traktowali mnie zupełnie przyzwoicie”.
Potem sprecyzował: „Zostałem marksistą z racji mojej pozycji społecznej (...) ale też z powodu uciążliwej nietolerancji i jezuickiej dyscypliny, które przytłaczały mnie bezlitośnie w seminarium”.
Zapytany o ową jezuicką dyscyplinę, mówił o szpiegowaniu, donosicielstwie, bezustannym nadzorze.
Paradoksalnie, te same metody wprowadził w państwie, którym rządził.
Ale – pisze Montefiore – jak na ironię, brutalny prostak słynący z głupkowatego filisterstwa skrywał wykształconego człowieka o zdumiewającej wiedzy”.
Stalin interesował się literaturą, poezją, niektórych pisarzy ocalił (np. Borysa Pasternaka, Annę Achmatową), choć jego podwładni chcieli ich aresztować.
Przetłumaczył z gruzińskiego fragmenty poematu Szoty Rustawelego „Rycerz w tygrysiej skórze”.
Ale nigdy nie pozwolił na opublikowanie swoich młodzieńczych wierszy, choć usłużni pochlebcy chcieli to zrobić na 60-lecie urodzin.
Po roku 1903 Stalin tylko kilka razy spotkał się z matką. Dbali o nią miejscowi bolszewicy. Ostatni raz widział ją wiosną 1937 r.
– Józef, kim ty teraz jesteś?– zapytała Keke.
Stalin odparł, że jest sekretarzem komitetu centralnego partii komunistycznej.
Matka nie zrozumiała, Stalin więc wytłumaczył:
– Matko, czy pamiętasz naszego cara?
– Oczywiście.
– No więc ja jestem kimś w rodzaju cara.
Potem Stalin zapytał, dlaczego matka często go biła.
Stara kobieta po chwili milczenia odrzekła:
– Wygląda na to, że wyszedłeś na ludzi.
Kiedy po kilku godzinach żegnali się, powiedziała do wychodzącego syna:
– A jednak szkoda, że nie zostałeś popem.
Mądra kobieta – miała rację...
No, nie ?
cdn.
Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.


