03-01-2017, 2:13
(03-01-2017, 0:00 )Wąsatka napisał(a): Beksiński jest fascynujący. Polecam odwiedzić sanocki zamek, gdzie zgromadzone są Jego obrazy, ale również szkice czy fotografie.
W moim rodzinnym domu, w sypialni rodziców, wisiał portret siedzącej kobiety w ciemnozielonej sukni. Jakby nie stanął, ona zawsze tak niepokojąco wodziła oczami.
Te oczy, to bywały na portretach trumiennych tak malowane. Sposób malowania portretu trumiennego: odmienne od obowiązującej praktyki poczucie perspektywy, nieskomplikowany rysunek i prostota techniki. Uderzająca jest natomiast prawda rysów osoby portretowanej (bez upiększeń, "retuszu"), ze wzrokiem skierowanym wprost na widza, dającym dziwne złudzenie, że podąża on za nim, w jakimkolwiek miejscu stanie. Ta technika malarska, odnośnie tych oczu i rodzaju portretu ma swoją nazwę. Wyleciało mi to z głowy i nie mogę doszukać się. Tak wiem że o perspektywę tu chodzi, tylko jak to się nazywało?


