11-12-2016, 23:17
(11-12-2016, 16:42 )hogan napisał(a): Wspomniane zdanie robocika, zrozumiałam w ten sposób, że każdy każdy gatunek, ma swój własny proces ewolucji a więc
człowiek nie może pochodzić od małpy czy od kijanki czy jakiegoś innego stworzonka wodnego. Że kijanka to kijanka, małpa
to małpa a człowiek to człowiek. To tak jakby naciągnąć trochę znaczenie wyrazu "ewolucja".
Tylko zauważ, że robocik wspomina o ewolucji, termin obcy Biblii, następnie mówi o pniu dla każdego gatunku, czy podgatunku, czy jak tam zwał, nie zamierzam redagować jego myśli. Tylko jak można mówić o gatunku, gdy mowa o ewolucji? W którym miejscu owy gatunek miałby się zacząć, a w którym skończyć, przecież koncepcja ewolucjonizmu, to ciągła rekonstrukcja, tyle, że jak wcześniej wspomniałem, wszystkie gatunki są dobrze wykształcone i przystosowane do warunków. Ciekawe jak tego dokonał ślepy przypadek. Ogniwa też gdzieś znikły. Jest ktoś tak oświecony, aby to logicznie wyjaśnić? Wciąż, czekam na takiego śmiałka desperata. No bo, jak nazwać kogoś, kto zechce się tego podjąć, skoro naukowcy się wycofują z tego tematu...



