25-11-2016, 23:44
Uważam, że w kwestii Mikołaja czy też zwierzątka, powinno mówić się prawdę. Wiadomo, że jak chodzi o zwierzątko
to trzeba znaleźć łagodną metodę ale nie okłamywać. Dzieci, od najmłodszych lat, stają się o wiele mądrzejsze, jeśli
od początku, traktujemy je na równi z dorosłymi. To tak samo, jak nie powinno mówić się do dzieci zdrobniale, bo
przez to mają problem z wymową. A jak o Mikołaju powiemy od początku, że to wymyślone jest ot tak dla zabawy, to
dziecko to zrozumie, bo lubi się bawić i co najważniejsze, zaakceptuje. Natomiast gdy umrze zwierzątko i jak powiemy, że
umarło, bo zwierzątka żyją o wiele krócej niż ludzie ale jak chce to kupimy mu drugie, to zapewne zapłacze ale też
zrozumie i łatwiej to przyswoi.
Tak byłam ja chowana i tak wychowałam syna. I mi i synowi, wyszły takie metody na dobre.
Już jako dziecku, rodzice powiedzieli mi szczerze, jak tragicznie zginął mój kotek. Tak samo jak piesek zakończył swój żywot.
Płakali wszyscy, nawet tatko ale łatwiej nam wszystkim razem, było się z tym pogodzić.
to trzeba znaleźć łagodną metodę ale nie okłamywać. Dzieci, od najmłodszych lat, stają się o wiele mądrzejsze, jeśli
od początku, traktujemy je na równi z dorosłymi. To tak samo, jak nie powinno mówić się do dzieci zdrobniale, bo
przez to mają problem z wymową. A jak o Mikołaju powiemy od początku, że to wymyślone jest ot tak dla zabawy, to
dziecko to zrozumie, bo lubi się bawić i co najważniejsze, zaakceptuje. Natomiast gdy umrze zwierzątko i jak powiemy, że
umarło, bo zwierzątka żyją o wiele krócej niż ludzie ale jak chce to kupimy mu drugie, to zapewne zapłacze ale też
zrozumie i łatwiej to przyswoi.
Tak byłam ja chowana i tak wychowałam syna. I mi i synowi, wyszły takie metody na dobre.
Już jako dziecku, rodzice powiedzieli mi szczerze, jak tragicznie zginął mój kotek. Tak samo jak piesek zakończył swój żywot.
Płakali wszyscy, nawet tatko ale łatwiej nam wszystkim razem, było się z tym pogodzić.


