22-08-2014, 11:16
Pytanie o genezę człowieka nie jest jedynie problemem akademickim, lecz wpływa bezpośrednio na naszą postawę wobec samych siebie i wobec otaczającej nas rzeczywistości.
Od sposobu rozumienia naszych korzeni zależy przecież sposób rozumienia sensu lub bezsensu ludzkiego życia oraz celu, do którego zmierzamy.
Jeśli człowiek jest - na podobieństwo zwierząt - jedynie pochodną materii, to do materii musi też powrócić.
Jeśli natomiast pochodzi od czegoś czy od Kogoś większego niż materia, to jego życie nie kończy się wraz z fizyczną śmiercią.
Genezę człowieka można zrozumieć jedynie wtedy, gdy dokonamy podstawowego rozróżnienia, które otwiera drogę do zrozumienia naszego pochodzenia.
Otóż badanie ewolucji ludzkiego ciała nie jest tym samym, co badanie pochodzenia człowieka!
Kto myli ewolucję materii i związaną z nią ewolucyjną formę powstania ludzkiego ciała z genezą człowieka, ten podobny jest do kogoś, kto wierzy, że energia elektryczna pochodzi nie z elektrowni lecz... od słupa trakcji elektrycznej.
Otóż ewolucja ludzkiego ciała nie tłumaczy pochodzenia człowieka z tego oczywistego powodu, że w — przeciwieństwie do zwierząt — człowiek posiada zdolności, które w żaden sposób nie wynikają z jego cielesności.
Do takich zdolności, które zupełnie wykraczają poza horyzonty materii, z której składa się ludzkie ciało, należy samoświadomość, wolność i zdolność do miłości, a zatem do tworzenia więzi zupełnie innych niż te, które obserwujemy u zwierząt i które całkowicie zdeterminowane są instynktami oraz popędami.
Co więcej, człowiek ma zdolność do takich zachowań i więzi, które są wręcz sprzeczne z prawami przyrody, np. z prawem selekcji naturalnej czy z prawem walki o byt.
Najłatwiej dostrzec to w sytuacjach skrajnych, na przykład wtedy, gdy ktoś dobrowolnie oddaje życie w obronie przyjaciół czy w obronie wyznawanych przez siebie wartości.
W takich sytuacjach człowiek potwierdza, że nie jest zdeterminowany instynktem samozachowawczym, któremu podlegają zwierzęta. Potrafi też podejmować tak niezwykły wysiłek, że zupełnie przekracza on jego fizyczne siły.
Mylenie kwestii pochodzenia ludzkiego ciała z genezą człowieka jest możliwe jedynie wtedy, gdy redukujemy człowieka do jego cielesności.
Tymczasem istnieje oczywista, jakościowa różnica między człowiekiem a światem zwierząt, mimo że nie istnieje jakościowa różnica między materią, ż której pochodzą zwierzęta, a materią, która jest elementem natury człowieka.
Być może właśnie dlatego nauki przyrodnicze nigdy nie będą w stanie wyjaśnić kwestii pochodzenia człowieka i tych jego zdolności, które w żaden sposób nie wynikają z jego cech materialnych.
Pożyjemy - zobaczymy...
Od sposobu rozumienia naszych korzeni zależy przecież sposób rozumienia sensu lub bezsensu ludzkiego życia oraz celu, do którego zmierzamy.
Jeśli człowiek jest - na podobieństwo zwierząt - jedynie pochodną materii, to do materii musi też powrócić.
Jeśli natomiast pochodzi od czegoś czy od Kogoś większego niż materia, to jego życie nie kończy się wraz z fizyczną śmiercią.
Genezę człowieka można zrozumieć jedynie wtedy, gdy dokonamy podstawowego rozróżnienia, które otwiera drogę do zrozumienia naszego pochodzenia.
Otóż badanie ewolucji ludzkiego ciała nie jest tym samym, co badanie pochodzenia człowieka!
Kto myli ewolucję materii i związaną z nią ewolucyjną formę powstania ludzkiego ciała z genezą człowieka, ten podobny jest do kogoś, kto wierzy, że energia elektryczna pochodzi nie z elektrowni lecz... od słupa trakcji elektrycznej.
Otóż ewolucja ludzkiego ciała nie tłumaczy pochodzenia człowieka z tego oczywistego powodu, że w — przeciwieństwie do zwierząt — człowiek posiada zdolności, które w żaden sposób nie wynikają z jego cielesności.
Do takich zdolności, które zupełnie wykraczają poza horyzonty materii, z której składa się ludzkie ciało, należy samoświadomość, wolność i zdolność do miłości, a zatem do tworzenia więzi zupełnie innych niż te, które obserwujemy u zwierząt i które całkowicie zdeterminowane są instynktami oraz popędami.
Co więcej, człowiek ma zdolność do takich zachowań i więzi, które są wręcz sprzeczne z prawami przyrody, np. z prawem selekcji naturalnej czy z prawem walki o byt.
Najłatwiej dostrzec to w sytuacjach skrajnych, na przykład wtedy, gdy ktoś dobrowolnie oddaje życie w obronie przyjaciół czy w obronie wyznawanych przez siebie wartości.
W takich sytuacjach człowiek potwierdza, że nie jest zdeterminowany instynktem samozachowawczym, któremu podlegają zwierzęta. Potrafi też podejmować tak niezwykły wysiłek, że zupełnie przekracza on jego fizyczne siły.
Mylenie kwestii pochodzenia ludzkiego ciała z genezą człowieka jest możliwe jedynie wtedy, gdy redukujemy człowieka do jego cielesności.
Tymczasem istnieje oczywista, jakościowa różnica między człowiekiem a światem zwierząt, mimo że nie istnieje jakościowa różnica między materią, ż której pochodzą zwierzęta, a materią, która jest elementem natury człowieka.
Być może właśnie dlatego nauki przyrodnicze nigdy nie będą w stanie wyjaśnić kwestii pochodzenia człowieka i tych jego zdolności, które w żaden sposób nie wynikają z jego cech materialnych.
Pożyjemy - zobaczymy...
Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.


