03-10-2016, 16:33
Jak kończył się socjalizm i można było pojechać na wycieczkę na zachód - pojechalam z córkami do Paryża. :zeg31:
Ludzie kochani; gdy zobaczyłyśmy podświetlone pałace, ulice (np.Champs-Élysées), setki kawiarenek
już nie mówiąc o Polach Marsowych i wierzy Eiffla - wydawało mi się to wszystko nierealne.
A w Galerii La Fayette na stoisko z kosmetykami wstydziłyśmy się podejść.
U nas wówczas był kryzys i puste półki, a tam towar wylewał się na ulice.
Po raz pierwszy spodobała mi się architektura.
To spotkanie z zachodnią Europą robiło ogromne wrażenie.
Ludzie kochani; gdy zobaczyłyśmy podświetlone pałace, ulice (np.Champs-Élysées), setki kawiarenek
już nie mówiąc o Polach Marsowych i wierzy Eiffla - wydawało mi się to wszystko nierealne.
A w Galerii La Fayette na stoisko z kosmetykami wstydziłyśmy się podejść.
U nas wówczas był kryzys i puste półki, a tam towar wylewał się na ulice.
Po raz pierwszy spodobała mi się architektura.
To spotkanie z zachodnią Europą robiło ogromne wrażenie.
Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić <zhm>


