20-09-2016, 11:00
Ja staram się to rozumieć w ten sposób, że każdy ma swoją drogę. Drogę tą wyznacza nam Bóg. Gdy ktoś bardzo martwi się śmiercią bliskiej osoby, to tylko utrudnia przejście tej drogi. Po śmierci ta osoba musi iść dalej, bo to dla niej jest dobre.
Ciekawe opowiadanie o miłości i śmierci:
"Był sobie pewien mędrzec, który wędrował po świecie, będąc szczęśliwym z obecności Boga. Pewnego dnia trafił na młodego człowieka, do którego zwrócił się tymi słowy: dlaczego marnotrawisz tu swój czas? Jeśli pójdziesz ze mną pokażę ci jak doświadczać Boga, pokoju i szczęścia.
Młodzieniec powiedział: nie mogę iść z tobą. Mam żonę ,która bardzo mnie kocha i dzieci, którym jestem potrzebny.
Mędrzec rzekł: to wytwór twojej wyobraźni. Oni wcale cię nie kochają tak, jak myślisz. I ty też wcale ich nie kochasz tak, jak myślisz. Sprawdźmy to. Dam ci miksturę. Po przyjściu do domu wypijesz ją i upadniesz, jakbyś był martwy, ale będziesz świadomy wszystkiego co się dokoła ciebie dzieje. Przyrzekam ci, że wkrótce potem przyjdę i przywrócę cię do życia.
Młodzieniec zgodził się. Przyszedł do domu, wypił miksturę i padł jak martwy. Pierwsza znalazła go żona; poczęła krzyczeć i nie mogła znaleźć ukojenia. Mój biedny mąż jak bardzo go kocham. Dlaczego Bóg tak szybko go zabrał?. Dzieci również nie mogły się uspokoić. W domu zeszli się też wszyscy sąsiedzi, starając się ich wesprzeć. Mówili także, jak bardzo kochali tego człowieka. On zaś myślał sobie: spodziewam się, że kiedy mędrzec teraz przyjdzie, zobaczy sam, jak wszyscy mnie kochali i jak mnie teraz żałują.
Mędrzec zjawił się i zapytał: co tu się stało?. Na to żona: Mój biedny mąż tak bardzo go kochałam, a teraz odszedł, a ja nie wiem, co bez niego pocznę. Dzieci mówiły to samo. Sąsiedzi też go wychwalali. Mędrzec oświadczył: mogę przywrócić tego człowieka do życia. Mam tu oto trochę mikstury. Jeśli wleję mu ją do ust, ożyje.
Wszyscy przestali płakać i patrzyli z nadzieją na mędrca. Ten zaś mówił dalej: ale aby mikstura odniosła skutek, musi być spełniony pewien warunek. Jedno z was powinno wypić połowę mikstury, po czym umrze. Widząc, jak bardzo go kochacie, jestem pewien, że bez wahania warunek ten spełnicie.
Pierwsza odezwała się żona. Powiedziała: czym jest dom bez matki? Mój mąż nie umie gotować. Mój mąż nie potrafi troszczyć się o dzieci. Stwierdziła, że ona nie może wypić mikstury. Dzieci mówiły: tato przeżył dobrze życie. Bóg go wynagrodzi. My jesteśmy młodzi i życie dopiero przed nami. Sąsiedzi mieli własne rodziny, wobec czego żaden z nich nie był skłonny wypić mikstury. Mędrzec przywrócił w końcu młodego człowieka do życia, a ten, nie patrząc na nikogo z obecnych, poszedł za mędrcem.
Nie doradzam ci, abyś opuścił swoich bliskich i poszedł ze mną - rzekł mędrzec. Chcę tylko, abyś popatrzył, czym jest ta wielka iluzja miłości. Nie przypisuj swoim bliskim i przyjaciołom większego znaczenia niż mają."
Ciekawe opowiadanie o miłości i śmierci:
"Był sobie pewien mędrzec, który wędrował po świecie, będąc szczęśliwym z obecności Boga. Pewnego dnia trafił na młodego człowieka, do którego zwrócił się tymi słowy: dlaczego marnotrawisz tu swój czas? Jeśli pójdziesz ze mną pokażę ci jak doświadczać Boga, pokoju i szczęścia.
Młodzieniec powiedział: nie mogę iść z tobą. Mam żonę ,która bardzo mnie kocha i dzieci, którym jestem potrzebny.
Mędrzec rzekł: to wytwór twojej wyobraźni. Oni wcale cię nie kochają tak, jak myślisz. I ty też wcale ich nie kochasz tak, jak myślisz. Sprawdźmy to. Dam ci miksturę. Po przyjściu do domu wypijesz ją i upadniesz, jakbyś był martwy, ale będziesz świadomy wszystkiego co się dokoła ciebie dzieje. Przyrzekam ci, że wkrótce potem przyjdę i przywrócę cię do życia.
Młodzieniec zgodził się. Przyszedł do domu, wypił miksturę i padł jak martwy. Pierwsza znalazła go żona; poczęła krzyczeć i nie mogła znaleźć ukojenia. Mój biedny mąż jak bardzo go kocham. Dlaczego Bóg tak szybko go zabrał?. Dzieci również nie mogły się uspokoić. W domu zeszli się też wszyscy sąsiedzi, starając się ich wesprzeć. Mówili także, jak bardzo kochali tego człowieka. On zaś myślał sobie: spodziewam się, że kiedy mędrzec teraz przyjdzie, zobaczy sam, jak wszyscy mnie kochali i jak mnie teraz żałują.
Mędrzec zjawił się i zapytał: co tu się stało?. Na to żona: Mój biedny mąż tak bardzo go kochałam, a teraz odszedł, a ja nie wiem, co bez niego pocznę. Dzieci mówiły to samo. Sąsiedzi też go wychwalali. Mędrzec oświadczył: mogę przywrócić tego człowieka do życia. Mam tu oto trochę mikstury. Jeśli wleję mu ją do ust, ożyje.
Wszyscy przestali płakać i patrzyli z nadzieją na mędrca. Ten zaś mówił dalej: ale aby mikstura odniosła skutek, musi być spełniony pewien warunek. Jedno z was powinno wypić połowę mikstury, po czym umrze. Widząc, jak bardzo go kochacie, jestem pewien, że bez wahania warunek ten spełnicie.
Pierwsza odezwała się żona. Powiedziała: czym jest dom bez matki? Mój mąż nie umie gotować. Mój mąż nie potrafi troszczyć się o dzieci. Stwierdziła, że ona nie może wypić mikstury. Dzieci mówiły: tato przeżył dobrze życie. Bóg go wynagrodzi. My jesteśmy młodzi i życie dopiero przed nami. Sąsiedzi mieli własne rodziny, wobec czego żaden z nich nie był skłonny wypić mikstury. Mędrzec przywrócił w końcu młodego człowieka do życia, a ten, nie patrząc na nikogo z obecnych, poszedł za mędrcem.
Nie doradzam ci, abyś opuścił swoich bliskich i poszedł ze mną - rzekł mędrzec. Chcę tylko, abyś popatrzył, czym jest ta wielka iluzja miłości. Nie przypisuj swoim bliskim i przyjaciołom większego znaczenia niż mają."
Obowiązek obowiązkiem sygnatura musi posiadać tekst


