03-09-2016, 23:42
Ulubioną zabawą było skakanie ze stropu w stodole na klepisko ze słomą lub sianem...właziło się na belki stropowe po wysokiej drabinie i spadało się na dół na łeb na szyję...raz żytnia słoma (kiedyś żyta były wysokie z długą słomą) przy zeskoku wbiła mi się w nos, krew leciała ciurkiem...dobrze, że w pobliżu był rów z wodą w którym odeprałam krew z ubrania i obmyłam się, żeby rodzice nie widzieli i nie dowiedzieli się, co robiłam....ta zabawa była surowo zakazana.


