24-08-2016, 15:18
Ptasiu, bo tak się dzieje, nawet sanepid nie pilnuje porządku jak trzeba, to akurat wiem, że tak jest.
Każdy ma układy i układziki i jak na przykład, szefowa w sklepie da w łapę, to nic nie wynajdą a jak nie
da, to znajdą coś w czymś, czego nawet nie ma.
Dam Ci taki przykład z mego życia. Zaniosłam raz do sklepu butelkę zwrotną od wody, taka z syfonem.
Nie mam zwyczaju brać paragonów i nie miałam potwierdzenia, że woda była kupowana w tym sklepie, mój błąd.
Ale! W obrębie tego sklepu, nie ma żadnego punktu, który by taką wodę sprzedawał, chyba na dobre 20 km.
Ja byłam znaną osobą w tym sklepie, jako stała klientka i do głowy by mi nie przyszło, że nie będą chcieli przyjąć
tej butelki, wolałabym zwyczajnie wywalić na śmietnik, niż iść i użerać się za głupie 5 zł z idiotką.
Nie wzięła tej butelki a więc powiedziałam, aby wzięła sobie te 5 zł za tę butelkę bo ja jej taszczyć z powrotem nie
zamierzam i aby się wypchała. Poza tym, przyjrzałam się skrzynkom z tymi butelkami, były paskudnie brudne
nie tyle co z wierzchu, co w środku. Powiedziałam, że zgłoszę do sanepidu, jaką brudną wodę sprzedają.
A ona mi na to, że nic nie poradzą, jak taką wodę im przywieźli.
I tu tak teraz:
- to jest jej zadanie aby sprawdzić, jaki towar przyjmuje i czy nadaje się do sprzedaży.
- firma, która tę wodę sprzedaje, nie powinna takiej wody w ogóle wydawać na sklepy.
I ani sklepowa nie poniosła żadnych konsekwencji ani owa firma. A wodę dalej sprzedawali.
I kto tu jest winny jak nie instytucje wyznaczone do tego celu, jak też tym bardziej sanepid?
Każdy ma układy i układziki i jak na przykład, szefowa w sklepie da w łapę, to nic nie wynajdą a jak nie
da, to znajdą coś w czymś, czego nawet nie ma.
Dam Ci taki przykład z mego życia. Zaniosłam raz do sklepu butelkę zwrotną od wody, taka z syfonem.
Nie mam zwyczaju brać paragonów i nie miałam potwierdzenia, że woda była kupowana w tym sklepie, mój błąd.
Ale! W obrębie tego sklepu, nie ma żadnego punktu, który by taką wodę sprzedawał, chyba na dobre 20 km.
Ja byłam znaną osobą w tym sklepie, jako stała klientka i do głowy by mi nie przyszło, że nie będą chcieli przyjąć
tej butelki, wolałabym zwyczajnie wywalić na śmietnik, niż iść i użerać się za głupie 5 zł z idiotką.
Nie wzięła tej butelki a więc powiedziałam, aby wzięła sobie te 5 zł za tę butelkę bo ja jej taszczyć z powrotem nie
zamierzam i aby się wypchała. Poza tym, przyjrzałam się skrzynkom z tymi butelkami, były paskudnie brudne
nie tyle co z wierzchu, co w środku. Powiedziałam, że zgłoszę do sanepidu, jaką brudną wodę sprzedają.
A ona mi na to, że nic nie poradzą, jak taką wodę im przywieźli.
I tu tak teraz:
- to jest jej zadanie aby sprawdzić, jaki towar przyjmuje i czy nadaje się do sprzedaży.
- firma, która tę wodę sprzedaje, nie powinna takiej wody w ogóle wydawać na sklepy.
I ani sklepowa nie poniosła żadnych konsekwencji ani owa firma. A wodę dalej sprzedawali.
I kto tu jest winny jak nie instytucje wyznaczone do tego celu, jak też tym bardziej sanepid?


