20-08-2014, 11:35
Gwiazda Wioletty Willas świeci tak mocnym blaskiem, że powracamy do tematu o Niej.
Dom Violetty Villas jest przeklęty?
![[Obrazek: spac4xrg.jpg]](http://s14.directupload.net/images/140820/spac4xrg.jpg)
Mieszkańcy Lewina Kłodzkiego omijają dom zmarłej w 2011 roku Violetty Villas szerokim łukiem. Powód? Twierdzą, że jest on przeklęty! Klątwa sięga lat 40. XX wieku!
Mając niespełna 18 lat Violetta Villas opuściła posiadłość w Lewinie Kłodzkim zostawiając pod opieką rodziców swego kilkumiesięcznego syna - Krzysia. Do posiadłości, w której się wychowała powróciła w dopiero 1998 roku. Mieszkańcy miasteczka nie byli zadowoleni z jej sąsiedztwa. Ludność Lewina jest przekonana, że miejsce to jest przeklęte.
Rodzice piosenkarki do domu przy ul. Obrońców Warszawy 31 w Lewinie Kłodzkim wprowadzili się jesienią 1946 roku. Dom został wybudowany w 1925 roku i należał do rodziny niemieckiej, która opuściła go w 1945 roku.
Violetta opuściła rodzinny dom i wyjechała do Szczecina. W domu pozostali jej rodzice oraz jej syn - Krzysztof Gospodarek. Potem do posiadłości wprowadził się młodszy brat artystki z rodziną. Piosenkarka wróciła do Lewina w 1998 roku. W budynku wyremontowanym po pożarze wciąż mieszkał brat Ryszard. Violetta odkupiła od niego część domu i kazała mu się wyprowadzić. Od tego czasu mieszkała sama. Z czasem w jej posiadłości zaczęło przybywać zwierząt. Potem artystka zatrudniła opiekunkę panią Elżbietę.
Dla sąsiadów najbardziej uciążliwe było schronisko dla zwierząt, jakie założyła sobie pani Violetta. Sam dom z miesiąca na miesiąc stawał się coraz bardziej zapuszczony. Policjanci, którzy w dniu śmierci piosenkarki, 5 grudnia 2011 roku, weszli do posiadłości, byli zdruzgotani tym, co zobaczyli.
- Ten dom był śmierdzącą ruiną i wylęgarnią szczurów. To przeklęte miejsce - podsumowuję kondycję domu jeden z sąsiadów.
Dom Violetty Villas jest przeklęty?
![[Obrazek: spac4xrg.jpg]](http://s14.directupload.net/images/140820/spac4xrg.jpg)
Mieszkańcy Lewina Kłodzkiego omijają dom zmarłej w 2011 roku Violetty Villas szerokim łukiem. Powód? Twierdzą, że jest on przeklęty! Klątwa sięga lat 40. XX wieku!
Mając niespełna 18 lat Violetta Villas opuściła posiadłość w Lewinie Kłodzkim zostawiając pod opieką rodziców swego kilkumiesięcznego syna - Krzysia. Do posiadłości, w której się wychowała powróciła w dopiero 1998 roku. Mieszkańcy miasteczka nie byli zadowoleni z jej sąsiedztwa. Ludność Lewina jest przekonana, że miejsce to jest przeklęte.
Rodzice piosenkarki do domu przy ul. Obrońców Warszawy 31 w Lewinie Kłodzkim wprowadzili się jesienią 1946 roku. Dom został wybudowany w 1925 roku i należał do rodziny niemieckiej, która opuściła go w 1945 roku.
Violetta opuściła rodzinny dom i wyjechała do Szczecina. W domu pozostali jej rodzice oraz jej syn - Krzysztof Gospodarek. Potem do posiadłości wprowadził się młodszy brat artystki z rodziną. Piosenkarka wróciła do Lewina w 1998 roku. W budynku wyremontowanym po pożarze wciąż mieszkał brat Ryszard. Violetta odkupiła od niego część domu i kazała mu się wyprowadzić. Od tego czasu mieszkała sama. Z czasem w jej posiadłości zaczęło przybywać zwierząt. Potem artystka zatrudniła opiekunkę panią Elżbietę.
Dla sąsiadów najbardziej uciążliwe było schronisko dla zwierząt, jakie założyła sobie pani Violetta. Sam dom z miesiąca na miesiąc stawał się coraz bardziej zapuszczony. Policjanci, którzy w dniu śmierci piosenkarki, 5 grudnia 2011 roku, weszli do posiadłości, byli zdruzgotani tym, co zobaczyli.
- Ten dom był śmierdzącą ruiną i wylęgarnią szczurów. To przeklęte miejsce - podsumowuję kondycję domu jeden z sąsiadów.
Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.


