19-08-2014, 20:43
Po rozwodzie Villas mieszkała najpierw w podwarszawskiej Magdalence, potem w Lewinie Kłodzkim.
Zaczęła stronić od ludzi.
Zwłaszcza po występie, na którym pojawiła się w bardzo źle dobranej kreacji Mody Polskiej.
Została wygwizdana, zamknęła się w sobie. Od tej pory otaczała się zwierzętami, dużo się modliła.
- Obok domu w Magdalence miała kaplicę. Pamiętam, że poszła się tam pomodlić w intencji programu, który mieliśmy nagrać - wspomina Szabłowska.
Pod koniec życia Villas ufała tylko swojej opiekunce Elżbiecie Budzyńskiej.
Nikogo do siebie nie dopuszczała, nawet jedynego syna. Odeszła w poniedziałek, 5 grudnia, mając 73 lata.
Zaczęła stronić od ludzi.
Zwłaszcza po występie, na którym pojawiła się w bardzo źle dobranej kreacji Mody Polskiej.
Została wygwizdana, zamknęła się w sobie. Od tej pory otaczała się zwierzętami, dużo się modliła.
- Obok domu w Magdalence miała kaplicę. Pamiętam, że poszła się tam pomodlić w intencji programu, który mieliśmy nagrać - wspomina Szabłowska.
Pod koniec życia Villas ufała tylko swojej opiekunce Elżbiecie Budzyńskiej.
Nikogo do siebie nie dopuszczała, nawet jedynego syna. Odeszła w poniedziałek, 5 grudnia, mając 73 lata.
Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.


