11-05-2016, 22:52
(11-05-2016, 22:36 )rewind napisał(a):(11-05-2016, 22:20 )Mgiełka napisał(a): Ja myślę, że wszystko kwestia umiejętności operowania słowem i kwestią odbioru interlokutora.
Są osoby, które swoją mimiką twarzy, wyglądem sprawiają, że "ten człek chyba za bardzo kumaty nie jest", więc rozmówca uważa, że rozsupłując zagadnienie sprawi, iż będzie dogłębnie zrozumiany.
A tego nie wzialem pod uwagemoze.Burza mózgów pomaga rozwiklac problem
Z tym,ze czesto nawet przez telefon takich rozwleklych tyrad musze sluchac,a wtedy mimki nie widac-tylko ton glosu.
No i tu jest problem, jakie faktycznie relacje łączą nas z interlokutorem
Jeśli przyjacielskie to ja nie mam oporów na rozwlekłość relacji - "kochana płyń szybciej do brzegu".
Natomiast jeśli zawodowe to: z przełożonym/przełożoną - nie ma bata trzeba wysłuchać
Z rozmówcą "niezrzeszonym" - jeśli go rozumiem :zdziwienieke: to staram się naprowadzić w jego plątaninie na torowość zagadnienia a jeśli nie rozumiem to szczerze mówię, że przepraszam, ale namnożył wątków, że nie wiem tak naprawdę o co mu chodzi i czego oczekuje.
Generalnie to cierpliwość nas zbawi



moze.Burza mózgów pomaga rozwiklac problem