04-05-2016, 22:35
W rozmowach internetowych pisanych jest dla mnie zrozumiałe, że nagle ktoś zamilknie - toaleta, telefon, wizyta sąsiadki, nagły brak dostępu do netu, itp.
Inna sprawa ma się ze Skype w przypadku rozmowy głosowej. Bo rozmowa głosowa jest dla mnie zamiennikiem rozmowy przez telefon.
W takiej rozmowie (oprócz sił wyższych, np. "wywalenie" z netu) rozmówcy należy się szacunek i tego również oczekuję.
Podczas rozmowy nie mieszam w garach, nie siedzę w toalecie i nie układam w szafie na półkach.
Dla mnie rozmowa przez telefon, rozmowa głosowa przez Skype jest rozmową niemal face-to-face.
Oczywiście przy kontakcie bezpośrednim też musimy czasami pójść do toalety, więc mówimy - "zaraz wracam". Nie ciągniemy za sobą rozmówcy do kibelka i nie rozmawiamy poprzez drzwi, ani tym bardziej przy otwartych drzwiach np. z wytrzeszczem w oczach
A co do rozmów internetowych online (na czacie) to jeśli coś/ktoś mnie odciąga od kompa ew. kończy się mi koncepcja rozmowy to wystarczy krótkie - "sorry, spadam".
Inna sprawa ma się ze Skype w przypadku rozmowy głosowej. Bo rozmowa głosowa jest dla mnie zamiennikiem rozmowy przez telefon.
W takiej rozmowie (oprócz sił wyższych, np. "wywalenie" z netu) rozmówcy należy się szacunek i tego również oczekuję.
Podczas rozmowy nie mieszam w garach, nie siedzę w toalecie i nie układam w szafie na półkach.
Dla mnie rozmowa przez telefon, rozmowa głosowa przez Skype jest rozmową niemal face-to-face.
Oczywiście przy kontakcie bezpośrednim też musimy czasami pójść do toalety, więc mówimy - "zaraz wracam". Nie ciągniemy za sobą rozmówcy do kibelka i nie rozmawiamy poprzez drzwi, ani tym bardziej przy otwartych drzwiach np. z wytrzeszczem w oczach
A co do rozmów internetowych online (na czacie) to jeśli coś/ktoś mnie odciąga od kompa ew. kończy się mi koncepcja rozmowy to wystarczy krótkie - "sorry, spadam".


