01-05-2016, 9:14
1. Dawno nikt mi tego nie mówił. Co robię nie tak? Staram się każdemu nieba uchylić i po tym wątku uświadamiam sobie że jednak moje życie toczy się bez jakiegoś szczytnego celu skoro każdy ma mnie w dupie... Może i nie ma ale nie okazując tego to ma mnie w dupie i tyle...
2. W pracy bardzo często. Aż sam jestem bardzo zdziwiony bo nie wydaje mi się żebym pracę wykonywał perfekcyjnie. Trochę myślę o sobie żeby było ok ale nie zapominam o pracodawcy. Razem jesteśmy od siebie uzależnieni pracą. Dobrze wykonana praca to stała współpraca ze zleceniodawcą... I wtedy wszyscy są zadowoleni.
I tu może wydawać się że druga wypowiedź zaprzecza pierwszej ale jest jeszcze coś takiego jak hierarchia autorytetu czy też ważność opinii osoby dla której coś robimy czy np w ogóle żyjemy...
3. Nie bardzo zrozumiałem trzecie pytanie. Kurna starzeje się już. Nigdy nie proponuję świętowania swoich sukcesów. O ile dobrze zrozumiałem pytanie. Pewnie nie ale brnę dalej w temat mimo braku zrozumienia.
Świętowanie sukcesów to nic innego jak wpadnięcie w marazm... Sukces zamyka drogę do dalszego rozwoju. Sukces najczęściej bywa czymś miłym i potrzebne jest zauważanie sukcesu ale powoduje natychmiastowe zatrzymanie progresu który był wcześniej. Reasumując moim zdaniem świętowanie sukcesu trzeba DOZOWAĆ.
2. W pracy bardzo często. Aż sam jestem bardzo zdziwiony bo nie wydaje mi się żebym pracę wykonywał perfekcyjnie. Trochę myślę o sobie żeby było ok ale nie zapominam o pracodawcy. Razem jesteśmy od siebie uzależnieni pracą. Dobrze wykonana praca to stała współpraca ze zleceniodawcą... I wtedy wszyscy są zadowoleni.
I tu może wydawać się że druga wypowiedź zaprzecza pierwszej ale jest jeszcze coś takiego jak hierarchia autorytetu czy też ważność opinii osoby dla której coś robimy czy np w ogóle żyjemy...
3. Nie bardzo zrozumiałem trzecie pytanie. Kurna starzeje się już. Nigdy nie proponuję świętowania swoich sukcesów. O ile dobrze zrozumiałem pytanie. Pewnie nie ale brnę dalej w temat mimo braku zrozumienia.
Świętowanie sukcesów to nic innego jak wpadnięcie w marazm... Sukces zamyka drogę do dalszego rozwoju. Sukces najczęściej bywa czymś miłym i potrzebne jest zauważanie sukcesu ale powoduje natychmiastowe zatrzymanie progresu który był wcześniej. Reasumując moim zdaniem świętowanie sukcesu trzeba DOZOWAĆ.


