27-04-2016, 18:13
Jechałem przez czterdzieści nocy w ewangelicznym deszczu
Z czarnego nieba lało wężami, żabami
I nieszczęśliwą miłością
Ty byłaś w dole, tam gdzie rzeka się rozszerza
Kochanie, pozwól mi być kierowcą Twojej duszy
Jeśli jest w powietrzu coś, co wydaje się ciut niemiłe
Nie martw się, najdroższa
To zniknie z twoich myśli
Będę Twoim cygańskim figlarzem, Twoim jeźdźcem ze strzelbą
Kochanie, pozwól mi być kierowcą Twojej duszy
Nikt nie wie, w którą stronę obróci się kierownica miłości
Czy zderzymy się z nią bogaci
Czy rozbijemy i spalimy
Czy czeka nas szczęśliwa przyszłość, czy tylko czarna ręka losu
Ten napój miłosny jest wszystkim, co mamy
Jeden toast zanim będzie za późno
Jeśli anioły staną się niełaskawe, lub nastanie czas ciemności
Lub jeśli w końcu
Miłość po prostu się rozpadnie
To wypijmy za nasze zniszczenie
Kochanie, pozwól mi być kierowcą Twojej duszy


