11-04-2016, 8:31
Zdaje się,że w takim związku trudne zadanie odnalezienia się muszą rozwiązać wszyscy.
Wszystko zależy od człowieka i co zalęgnie się w jego głowie.Dać przybranemu dziecku do zrozumienia,że nie ma się zamiaru konkurować o względy jego matki i że zawsze pozostanie dla niej najważniejsze nie jest rzeczą prostą.To duża praca utrudniona jeszcze czesto dużym własnym ego.
Jest jeszcze pamięć o ojcu.Jeżeli był zły,trzeba uleczyć z fobii.A jak dobry-trudno też sprostać jego wyidealizowanemu wizerunkowi,któremu nigdy się nie sprosta.
Chociaż znam człowieka,który o ojcu nie chce pamiętać a na grób ojczyma chodzi bardzo często.
Wszystko zależy od człowieka i co zalęgnie się w jego głowie.Dać przybranemu dziecku do zrozumienia,że nie ma się zamiaru konkurować o względy jego matki i że zawsze pozostanie dla niej najważniejsze nie jest rzeczą prostą.To duża praca utrudniona jeszcze czesto dużym własnym ego.
Jest jeszcze pamięć o ojcu.Jeżeli był zły,trzeba uleczyć z fobii.A jak dobry-trudno też sprostać jego wyidealizowanemu wizerunkowi,któremu nigdy się nie sprosta.
Chociaż znam człowieka,który o ojcu nie chce pamiętać a na grób ojczyma chodzi bardzo często.
W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.


