09-04-2016, 23:15
(08-04-2016, 21:58 )hogan napisał(a): Obyś nigdy na nie nie zachorował, możesz Krzysia zapytać, czy wierzyć, skoro Jego Tatko umarł na sepsę.
To jest straszna śmierć. Sepsa zżera tak jak rak.
Jak jeszcze nie było wiadomo, mimo tabletek jęczał i krzyczał z bólu. Wcześniej dreszcze jak przy przeziębieniu i po dniu ustawało.
Tak to dwa miesiące trwało i było coraZ gorzej.
Pogotowia, wizyty lekarskie to niezliczona ilość razy. Czasem dwa razy na dobę, a i tak nie widzieli powodu hospitalizacji. Dopiero w listopadzie znajomy kardiolog przyjął ojca na oddział i już w nocy nerki całkiem się zatrzymały. Ojom, potem po kilku dniach wykryli gronkowca i już rozwiniętą sepsę.
W listopadzie też mama straciła przytomność i tak to się zaczęło...w 2013 r.Mama w domu "odchodząca" i ojciec w szpitalu.
Tato zmarł 6 stycznia . Przestał okropnie cierpieć, tak to odebrałem wtedy. Jako ulgę dla Niego.
Ten rodzaj umierania zdecydowanie odradzam.


