11-02-2016, 12:38
Powtarzał mi się w różnych wersjach sen, w którym przeprowadzałam grupkę dzieci przez jakieś ruiny olbrzymiej budowli, kamienicy (?), przez korytarze na wysokości drugiego piętra, gdzie były boczne drzwi do pomieszczeń już nie istniejących, można było wypaść przez nie. W dodatku dzieci trochę niesforne, czasem gdzieś z boku coś się paliło. Było to bardzo męczące, bo ciągle bałam się o te dzieci, że się zgubią, albo, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia.
Gdybym potrafiła świadomie sprowadzić ten sen i w końcu wyprowadzić te dzieci, to pewnie coś istotnego w moim życiu uległoby rozwiązaniu. Pozbyłabym się obaw...
Gdybym potrafiła świadomie sprowadzić ten sen i w końcu wyprowadzić te dzieci, to pewnie coś istotnego w moim życiu uległoby rozwiązaniu. Pozbyłabym się obaw...
Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić <zhm>


