05-02-2016, 19:28
(05-02-2016, 3:24 )Siwy napisał(a):(04-02-2016, 20:54 )ro_bot napisał(a): Przy utraceniu przytomności i niedotlenieniu mózgu w synapsach wiele się zdarzyć może.
Ja tu nie stawiam jakiś tez. Podobno także umierający mózg tworzy sobie coś w rodzaju środka łagodzącego doznania.
Natomiast jak wytłumaczyć relację kogoś transportowanego sprzętem z którym wcześniej nie miał styczności, a w jakiś sposób po takim odejściu potrafił opisać miejsca niewidoczne z noszy ratunkowych. Mało miejsca i dookoła ludzie reanimujący??
Nie istnieje możliwość wytłumaczenia w ten sposób przypadków, gdy osoba opuszczająca ciało opisuje dziejące się w dużej odległości od niej zdarzenie, które po weryfikacji okazuje się być prawdziwe.
Gustav Young - znany psycholog - opuszczając cialo ( zawal ) widzial ziemię z odleglości około 1500 km w czasach, gdy nie wiem, czy lataly samoloty.
Dziennikarz i publicysta Marek Rymuszko w swojej książce "Polskie życie po życiu. Relacje ludzi uratowanych ze stanu śmierci klinicznej" opisuje między innymi przypadek, w którym pacjent podczas zabiegu w szpitalu opuścił ciało, a potem zrelacjonował dziejący się w tym samym czasie wypadek samochodowy, którego fizycznie nie miał możliwości obserwować i o którym nie mógł wiedzieć.
Mam książkę, gdzie jest opis jak wypadkowi ulegla osoba ślepa od urodzenia, która nigdy wcześniej nie widziala swojej twarzy.
Gdy "opuściła ciało" widziala jak każdy, a rozpoznala siebie po obrączce na palcu. Jako niewidoma miala na niej specjalny wygrawerowany wzor.
Ci co przeżyli te incydenty mówią, że porozumiewanie i widzenie odbywa się nie w oparciu o zmysly ( oczy i usta zostaly np. na stole operacyjnym) a na zasadzie czegoś w rodzaju telepatii.
Proby wyjaśnienia są takie, że świadomość może istnieć samodzielnie poza ciałem, to znaczy nie musi być związana z mózgiem. Na co dzień mieści się gdzieś w głowie, ale w sytuacjach ekstremalnych jakby się odrywała...
Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić <zhm>


