04-02-2016, 20:31
(04-02-2016, 20:26 )ro_bot napisał(a):(03-02-2016, 20:15 )mysz napisał(a): ":Życie po życiu" czytałam i jeżeli faktycznie tak jest, to jest jakieś pocieszenie.
Chciałbym porozmawiać z tym Moody.Może in medias res tej książki właśnie jest taki.
W moich rozmowach z tymi,którzy się tym zajmują zawodowo,niczego takiego nie zauważyli
Rozmawialem z kolegą któremu zrobił się kalafior ze spadochronu, przezyl ale opowiadał o takich doznaniach.
Raczej do bajkopisarzy; bym akurat Jego nie zaliczył.
Aż do,, szczęśliwego finału,, trzykrotnie był w stanie śmierci klinicznej.



