03-02-2016, 19:49
"Sieroce pociągi" Christiny Baker Kline...przeczytałam wczoraj przez 1 dzień, tak mnie wciągnęła...czytałam robiąc obiad, czytałam robiąc pranie i do 21-szej przeczytałam całą...dopiero z książki dowiedziałam się o sierocych pociągach...w Stanach Zjednoczonych w latach 1853 - 1929 przewieziono pociągami 250000 osieroconych, porzuconych i bezdomnych dzieci ze wschodniego wybrzeża, Nowego Jorku i innych miast, na zachód...wyglądało to tak, że dzieci nie wiedziały, gdzie jadą , wyposażano je w podstawowe ubrania, pakowano do pociągu, który jechał przez środkowe stany, zatrzymując się w większych miastach. Na dworcach gromadzili się ludzi, którzy wybierali sobie dzieci do adopcji najczęściej te, które nadawały się do pracy na farmie i w domu. ...często wręcz zaglądali im w zęby, sprawdzali oczy i kończyny, by stwierdzić czy nadają się do pracy...część tylko odnalazło prawdziwy dom, inne były bite, zaniedbane, poniżane, zmuszane do pracy ponad siły....książka napisana tak, że czyta się lekko.


