03-02-2016, 12:20
(03-02-2016, 2:34 )Siwy napisał(a): (...)
Muszę się jeszcze zastanowić co o tym wszystkim myśleć, ale zazwyczaj myślenie nic nie wnosi bo los sam napisze taki scenariusz że oczy wylezą ze zdziwienia.
Ja zdecydowanie nie pragnę życia wiecznego i nie wierzę, aby organizmy zbudowane z bialka mialy jakiekolwiek predyspozycje do wiecznego trwania.
Ale...
Boję się bólu takiego np jak przy nowotworach.
Boję się niesprawności fizycznej i umyslowej. Samej śmierci się nie boję.
Uważam, ze już się nażyłam, okres najbardziej twórczy i rodzinny mam już za sobą; następne pokolenie sobie jakoś tam radzi, więc sprawy ziemskie łatwo mi będzie pozamykać.
Rok temu każdą wolną chwilę spędzalam nad tematem "życie po życiu".
Czytalam wypowiedzi i oglądalam filmy śledząc, co czują ludzie gdy ustaje akcja serca.
Kupiłam książkę Stanislava Grofa "Najdalsza podroż - Misterium i świadomość śmierci".
S. Grof to taki wspólczesny psycholog, ktory w Ameryce prowadził coś w rodzaju warsztatow umierania dla ludzi terminalnie chorych. Bardzo ciekawe wyniki uzyskał jego zespół, ale program zakończono z uwagi na protesty Katolików, bo próbne umieranie wywoływano środkami psychotropowymi ( LSD domięśniowo). Po takim odlocie w stronę światla ludzie nie bali się umierania. Nie potrzebowali też pośrednictwa kapłana w tym procesie.
Wydaje się, ze samo umieranie nie jest straszne.
https://zenforest.wordpress.com/2008/08/19/doswiadczenia-z-pogranicza-smierci/
Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić <zhm>


