03-02-2016, 2:34
Jakiegoś określonego leku nie odczuwam, ale nad własną śmiercią za bardzo nie przemysliwuje.
Czasem owszem. wydaje się być końcem trosk i osiągnięciem tzw świętego spokoju.
Lecz jeszcze parę obowiązków, to za bardzo czasu nie ma.Dodatkowo to pewno jakiś instynkt samozachowawczy gdzieś jeszcze się tli.
Poważnie to jeszcze tak obszernego wywodu o moim stosunku do zakończenia ziemskiej przygody nie wyartykułowałem, przynajmniej na trzeźwo.
Po pijaku i owszem, ale było to tylko takie sobie gadanie.
Muszę się jeszcze zastanowić co o tym wszystkim myśleć, ale zazwyczaj myślenie nic nie wnosi bo los sam napisze taki scenariusz że oczy wylezą ze zdziwienia.
Czasem owszem. wydaje się być końcem trosk i osiągnięciem tzw świętego spokoju.
Lecz jeszcze parę obowiązków, to za bardzo czasu nie ma.Dodatkowo to pewno jakiś instynkt samozachowawczy gdzieś jeszcze się tli.
Poważnie to jeszcze tak obszernego wywodu o moim stosunku do zakończenia ziemskiej przygody nie wyartykułowałem, przynajmniej na trzeźwo.
Po pijaku i owszem, ale było to tylko takie sobie gadanie.
Muszę się jeszcze zastanowić co o tym wszystkim myśleć, ale zazwyczaj myślenie nic nie wnosi bo los sam napisze taki scenariusz że oczy wylezą ze zdziwienia.


