14-01-2016, 13:45
gratka napisał(a):Amadeo
Obracam się wśród ludzi 60+, 70+, a nawet 80+ w Uniwersytecie Trzeciego Wieku.
Możesz mi wierzyć, że te osoby, które nie są zakompleksione,
a które los pozbawił życiowych partnerów mówią, że mają wielki głód miłości.
Potrzeba bliskości i miłości jest na ogół tłumiona, bo tak się przyjęło uważać,
że starym nie wypada zadawać się w sprawy damsko -męskie.
A ja się pytam co nie wypada? Nie wypada kochać, szanować się nawzajem, wspierać?
Uczucia w dojrzałym wieku są dojrzałe, i nie o seks chodzi, a przynajmniej nie tylko o seks.
Chodzi o poczucie związku z kimś, o to, ze jest się komuś potrzebnym, kochanym itd.
i że przezwycięża się samotność.
Uważam, że jest to właśnie potrzeba bycia z kimś, kto nas rozumie, szanuje,z kim można porozmawiać i nie czuć się samotnym. Nie jest to moim zdaniem miłość. Mam przyjaciela, z którym mogę rozmawiać o wszystkim, oboje rozumiemy sie często bez słów, mieszkaliśmy u mnie prawie pół roku razem, oboje mieliśmy wtedy problemy z samotnością, więc było wsparcie, a mimo to nie była (nie jest) to miłość. Do dzisiaj żyjemy w relacjach przyjacielskich i oboje nie chcemy tego zmieniać. Miłość dla mnie to cos więcej niż tylko poczucie, że człowiek nie jest sam. Nie da się chyba tego wyrazić słowami - dla mnie to przede wszystkim eksplozja emocji, jak to mówią "chemia", czy "motyle w brzuchu".


