24-12-2015, 14:34
Po zastanowieniu się, stwierdzam, że energia musi mieć początek.
Dlaczego tak uważam? Skoro energię możemy wypuścić/ wyzwolić czy nazwijcie to jak chcecie albo też
możemy energię zatrzymać, to w takim razie można ją okiełznać, czyli ma początek i koniec.
Inny przykład: Mamy przewodnik elektryczny, kabel, gniazdko i dopóki nie podłączymy kabla do gniazdka, to
energia(prąd) stoi w miejscu, tuż przy gniazdku w tym przewodniku prądu. Jak tylko włączymy, to dopiero
zaczyna płynąć dalej.
Myślę tak sobie, że tu ukryte jest coś istotnego, tzn. nie jest ukryte ale jeszcze nie wiemy co to jest.
Że w samej tej energii jest coś, co jest jeszcze ważniejsze niż energia.
Coś, co powoduje aby ta energia płynęła... siła?
Co jest to siłą?
Dlaczego tak uważam? Skoro energię możemy wypuścić/ wyzwolić czy nazwijcie to jak chcecie albo też
możemy energię zatrzymać, to w takim razie można ją okiełznać, czyli ma początek i koniec.
Inny przykład: Mamy przewodnik elektryczny, kabel, gniazdko i dopóki nie podłączymy kabla do gniazdka, to
energia(prąd) stoi w miejscu, tuż przy gniazdku w tym przewodniku prądu. Jak tylko włączymy, to dopiero
zaczyna płynąć dalej.
Myślę tak sobie, że tu ukryte jest coś istotnego, tzn. nie jest ukryte ale jeszcze nie wiemy co to jest.
Że w samej tej energii jest coś, co jest jeszcze ważniejsze niż energia.
Coś, co powoduje aby ta energia płynęła... siła?
Co jest to siłą?


