07-12-2015, 6:58
I znalazłem żonkę na plaży nieco zatłoczonej... Psa nie uświadczysz... Miejsca plażowego prawie też... Ale żonka trzyma już dosyć sporą parcelę w swoim posiadaniu i tylko czeka aż dotrę na miejsce...
Pierdutnąłem to wszystko o tą parcelę i rzekłem do żony jak wielbłąd dotarłwszy do oazy:
- najpierw woda...
No i tak zanurzyłem się w wodach Jadranu licząc że Championka ogarnie "plażową stajnię"... Nic mylnego.. Do San Marino bym dopłynął i wrócił a legowisko plażowe by nadal w torbie czekało...
Rozkładam te maty i parasole a żona z wody kontroluje czy aby wszystko jak należy robię.
- I gdzie się patrzysz? Spójrz w najpierw w swój pesel a później na prawo... - powiada...
No ma rację... Ale odruchów nie oszukasz...
Rozbite legowisko, ja mam zakaz patrzenia na prawo, na lewo sam nie chcę patrzeć... Ło Matko... Zostaje Jadran.
Cieszę się morzem jak dziecko w piaskownicy bo to niestety już prawie koniec pobytu w tej o dziwo pięknej miejscowości.
Ja wiem że prawdziwa Chorwacja to od Dubrownika na południe ale na północy też mamy prawdziwą Chorwację tylko że północną (podobnie jak we Włoszech). Każdy rejon kraju ma coś do zaoferowania...
W tych okolicach jestem drugi raz bo mój (tfu, nasz z żonką) pierwszy wyjazd do HR był do pobliskich Selc to nadal chętnie tutaj wrócimy... I tak zapewne będzie...
Uwielbiam kuchnię innych krajów, podejście do turystów itd... Ale właśnie w Chorwacji uwielbiam tą życzliwość do nas i bliskość jeśli chodzi o kwestię logistyczną.
Dzięki życzliwości mieszkańców pokochałem ten kraj, moja żonka również. Chętnie bym tutaj zamieszkał jak przyjdzie czas na emeryturę.
Czas na fotki:
Widok z balkonu na morze:
Pierdutnąłem to wszystko o tą parcelę i rzekłem do żony jak wielbłąd dotarłwszy do oazy:
- najpierw woda...
No i tak zanurzyłem się w wodach Jadranu licząc że Championka ogarnie "plażową stajnię"... Nic mylnego.. Do San Marino bym dopłynął i wrócił a legowisko plażowe by nadal w torbie czekało...
Rozkładam te maty i parasole a żona z wody kontroluje czy aby wszystko jak należy robię.
- I gdzie się patrzysz? Spójrz w najpierw w swój pesel a później na prawo... - powiada...
No ma rację... Ale odruchów nie oszukasz...
Rozbite legowisko, ja mam zakaz patrzenia na prawo, na lewo sam nie chcę patrzeć... Ło Matko... Zostaje Jadran.
Cieszę się morzem jak dziecko w piaskownicy bo to niestety już prawie koniec pobytu w tej o dziwo pięknej miejscowości.
Ja wiem że prawdziwa Chorwacja to od Dubrownika na południe ale na północy też mamy prawdziwą Chorwację tylko że północną (podobnie jak we Włoszech). Każdy rejon kraju ma coś do zaoferowania...
W tych okolicach jestem drugi raz bo mój (tfu, nasz z żonką) pierwszy wyjazd do HR był do pobliskich Selc to nadal chętnie tutaj wrócimy... I tak zapewne będzie...
Uwielbiam kuchnię innych krajów, podejście do turystów itd... Ale właśnie w Chorwacji uwielbiam tą życzliwość do nas i bliskość jeśli chodzi o kwestię logistyczną.
Dzięki życzliwości mieszkańców pokochałem ten kraj, moja żonka również. Chętnie bym tutaj zamieszkał jak przyjdzie czas na emeryturę.
Czas na fotki:
Widok z balkonu na morze:


