28-11-2015, 13:10
Chorwacja przyjęta z entuzjazmem...
Jest ok.
I teraz coś o mojej głupocie... Możecie już zacząć się ze mnie śmiać... Tylko nie róbcie lipy jak ja z trasą i nabijajcie się ze mnie na fulla. Aż Was boki będą bolały.
Tak mnie nosiło że zamiast wyjechać na noc do Chorwacji to wyjechaliśmy w południe...
Kurna co robić o 1 w nocy na miejscu... Ja wiem że debil jestem ale nie mogłem się doczekać i w domu bym nie usiedział...
Navi pokazuje max 12 godzin i jest Crikvenica.
Paluszki (żeby się kurna wtedy poparzyły) cmyr i ustawiają navi (omiń płatne w Chorwacji). + 6 godzin. Jest dobrze!!! będziemy rano. Dobrze jest...
Kurna ale zapomniałem o tym że moja żonka ma chorobę lokomocyjną... Ja z bananem na twarzy bo lubię górską jazdę a żona z zawartością żołądka w gardle.
I tutaj klękam i przepraszam żonkę że jestem jak się okazało egoistą i ciąłem po tych serpentynach jak Kubica na rajdzie Sardynii. Żona wybacz!!!
Jest ok.
I teraz coś o mojej głupocie... Możecie już zacząć się ze mnie śmiać... Tylko nie róbcie lipy jak ja z trasą i nabijajcie się ze mnie na fulla. Aż Was boki będą bolały.
Tak mnie nosiło że zamiast wyjechać na noc do Chorwacji to wyjechaliśmy w południe...
Kurna co robić o 1 w nocy na miejscu... Ja wiem że debil jestem ale nie mogłem się doczekać i w domu bym nie usiedział...
Navi pokazuje max 12 godzin i jest Crikvenica.
Paluszki (żeby się kurna wtedy poparzyły) cmyr i ustawiają navi (omiń płatne w Chorwacji). + 6 godzin. Jest dobrze!!! będziemy rano. Dobrze jest...
Kurna ale zapomniałem o tym że moja żonka ma chorobę lokomocyjną... Ja z bananem na twarzy bo lubię górską jazdę a żona z zawartością żołądka w gardle.
I tutaj klękam i przepraszam żonkę że jestem jak się okazało egoistą i ciąłem po tych serpentynach jak Kubica na rajdzie Sardynii. Żona wybacz!!!


