11-10-2015, 12:32
![[Obrazek: karaczaj_karachay_googleearth.png]](http://i.wp.pl/a/f/png/35645/karaczaj_karachay_googleearth.png)
Ekipa Jelcyna ujawniła prawdę
Prawda ujrzała światło dzienne dopiero w 1990 roku, kiedy prezydentem Rosji został Borys Jelcyn. Wówczas ostrzeżono Rosjan, że przebywanie w okolicach jeziora może być niebezpieczne dla zdrowia. Naukowcy wyliczyli na podstawie stężenia izotopów promieniotwórczych, że zaledwie godzina spędzona w jego pobliżu może spowodować śmierć. Już wcześniej krążyły jednak plotki - mieszkańcy widzieli na niebie dziwne, srebrzyste łuny. Swój "wkład" w dezinformację i narażanie ludności na niebezpieczeństwo mieli także Amerykanie, którzy widzieli skutki katastrofy na zdjęciach satelitarnych, ale nie poinformowali o niej świata.
![[Obrazek: karaczaj_animalworldcomua.jpeg]](http://i.wp.pl/a/f/jpeg/35645/karaczaj_animalworldcomua.jpeg)
Sytuacja wraca do normy
Co ciekawe, zakłady "Majak" wciąż są czynne, a napromieniowanie nieco ustąpiło. Obecnie niebezpieczne jest już tylko przebywanie w bezpośredniej okolicy jeziora. W leżącym 11 kilometrów od Karaczaju 40-tysięcznym mieście Oziorsk życie płynie normalnie - nie odnotowuje się już przypadków choroby popromiennej, zachorowalność na nowotwory jest tam również przeciętna.
Opracował: Rafał Tomkowiak, Wirtualna Polska


