27-07-2015, 16:11
A co powiecie na to? Jak chcecie, uznajcie mnie za wariatkę ale co można powiedzieć na to, że w pokoju były zamknięte drzwi. Pies leżał przy mnie i w jednej chwili usłyszałam pisk zabawki(mały dinozaur ma w sobie piszczałkę, zaraz dam fotkę), potem drugi raz aż pies poderwał się na cztery łapy. Uszy nastroszył jakby nie wiadomo co się działo. W tym czasie jak obydwoje patrzyliśmy na zabawkę, talerz w kuchni poleciał. Ja biegiem do kuchni i co widzę? Rozwalony talerz na podłodze! Co nie jest normalne, bo to talerz od serwisu i stał na półce zamkniętej.... i dalej! Sprzątam talerz z podłogi i słyszę woda w wannie leci, tak jakby ktoś puścił do kąpieli. Weszłam tam i zaczęłam wodę zakręcać a w tym czasie pies.... pisk niesamowity.... raczej skłonna bym była porównać to do wycia. Stoję taka oszołomiona w łazience aż poczułam, że coś wychodzi z łazienki. Jak wyszło, to i ze mnie jakby życie uszło. Walnęłam się na łóżko i tak siedziałam chyba z pół godziny. Nie mogłam dojść do siebie. Do tej pory jak o tym pomyślę, to mam na plecach zimne ciarki.
To była ta zabawka i żeby z niej wydobyć dźwięk, to trzeba co najmniej nadepnąć i to nie tylko ja słyszałam ale też pies!
To była ta zabawka i żeby z niej wydobyć dźwięk, to trzeba co najmniej nadepnąć i to nie tylko ja słyszałam ale też pies!


