26-07-2015, 9:25
To, że ludzie czują jakąś potrzebę przynależności do grupy, to raczej wynika z natury człowieka, faktu, że jest "zwierzęciem stadnym" i raczej lepiej się czuje w grupie (z niewielkimi wyjątkami). Nie jest żadnym podziałem fakt, że jedni maja rodziny, a inni nie, jedni są dumni ze swojej polskości, inni mniej.
Uważam, ze większość ludzi "szufladkuje" innych, dokonuje różnych podziałów w swojej głowie nawet nie znając tych osób. Bardzo często jest to wynikiem jakiejś asekuracji, żeby się nie "wychylić" i być takim, jak większość, bo nie wiadomo... Bywa, że żyjemy np w środowisku, gdzie jest więcej ludzi wierzących i chcemy tam pozostać, kiedy tamci głośno potępią ateistów, przyłączymy się do tego, żeby nie być wykluczonym z tego środowiska.
Podziały moim zdaniem, sa czymś złym, a bywają zachowane i często pielęgnowane "z dziada pradziada" - wystarczy popatrzeć na film "Sami swoi" - w humorystyczny sposób pokazane są tam podziały; człowiek się rodzi i od początku wpaja mu się pewne rzeczy - kto jest dobry, kto zły, od kogo trzeba z daleka. Tacy ludzie w późniejszym życiu dokonują podziałów automatycznie, nie zastanawiając się i bardzo krzywdzą innych.
Uważam, ze większość ludzi "szufladkuje" innych, dokonuje różnych podziałów w swojej głowie nawet nie znając tych osób. Bardzo często jest to wynikiem jakiejś asekuracji, żeby się nie "wychylić" i być takim, jak większość, bo nie wiadomo... Bywa, że żyjemy np w środowisku, gdzie jest więcej ludzi wierzących i chcemy tam pozostać, kiedy tamci głośno potępią ateistów, przyłączymy się do tego, żeby nie być wykluczonym z tego środowiska.
Podziały moim zdaniem, sa czymś złym, a bywają zachowane i często pielęgnowane "z dziada pradziada" - wystarczy popatrzeć na film "Sami swoi" - w humorystyczny sposób pokazane są tam podziały; człowiek się rodzi i od początku wpaja mu się pewne rzeczy - kto jest dobry, kto zły, od kogo trzeba z daleka. Tacy ludzie w późniejszym życiu dokonują podziałów automatycznie, nie zastanawiając się i bardzo krzywdzą innych.


