23-07-2015, 12:15
Nigdy nie spotkałem się z czymś nadprzyrodzonym ale w mojej rodzinie krąży taka wieść.
Moja mama i ciotka jako 5-7 letnie dziewczynki zostały same w domu bo babcia pojechała do swojej umierającej mamy a ich bracia byli w szkole.
Moja mama (młodsza) siedziała na łóżku pod sianą na której wisiał duży obraz w złoconych ciężkich ramach.
Bawiły się lalkami a potem moja mama przeniosła się w nogi łóżka czyli naprzeciw obrazu.
I wtedy obraz spadł na łóżko.
Gdy bracia wrócili ze szkoły byli zdziwieni, bo obydwa mocne haki tkwiły w ścianie i nie dały się ruszyć a łańcuszek na którym wisiał obraz nie był uszkodzony. Zrobili kilka zdjęć temu wszystkiemu i długo były one świadectwem wydarzenia.
Obraz był tak ciężki że dopiero razem z babcią mogli go powiesić na hakach. Zdjęcia długo były w naszym albumie ale gdy czarno-białe fotki z czasem wyblakły- przestały pełnić funkcję dowodu rzeczowego.
Osobiście oglądałem te fotki i wierzę mojej mamie i ciotce.
Obraz spadł zanim ich bracia wrócili ze szkoły a prababcia zmarła tego dnia po około 13-ej.
Gdy to czasem wspominają, to na twarzy mojej mamy zastyga dziwny grymas jakby lęk czy coś takiego.
W duchy nie wierzę ale dopuszczam możliwość tego, że energia umierającego człowieka rozpływa się po jakiejś przestrzeni i na krótką chwilę odwiedza najbliższych.
Moja mama i ciotka jako 5-7 letnie dziewczynki zostały same w domu bo babcia pojechała do swojej umierającej mamy a ich bracia byli w szkole.
Moja mama (młodsza) siedziała na łóżku pod sianą na której wisiał duży obraz w złoconych ciężkich ramach.
Bawiły się lalkami a potem moja mama przeniosła się w nogi łóżka czyli naprzeciw obrazu.
I wtedy obraz spadł na łóżko.
Gdy bracia wrócili ze szkoły byli zdziwieni, bo obydwa mocne haki tkwiły w ścianie i nie dały się ruszyć a łańcuszek na którym wisiał obraz nie był uszkodzony. Zrobili kilka zdjęć temu wszystkiemu i długo były one świadectwem wydarzenia.
Obraz był tak ciężki że dopiero razem z babcią mogli go powiesić na hakach. Zdjęcia długo były w naszym albumie ale gdy czarno-białe fotki z czasem wyblakły- przestały pełnić funkcję dowodu rzeczowego.
Osobiście oglądałem te fotki i wierzę mojej mamie i ciotce.
Obraz spadł zanim ich bracia wrócili ze szkoły a prababcia zmarła tego dnia po około 13-ej.
Gdy to czasem wspominają, to na twarzy mojej mamy zastyga dziwny grymas jakby lęk czy coś takiego.
W duchy nie wierzę ale dopuszczam możliwość tego, że energia umierającego człowieka rozpływa się po jakiejś przestrzeni i na krótką chwilę odwiedza najbliższych.

