21-07-2015, 4:23
(14-06-2015, 23:06 )FigGa91 napisał(a): aż się boję jak mój syn zacznie mówić ...
Nie przejmuj się, mój ma 11 miesięcy, a już mu się wyrywa ''geje!''. Nikt go tego nie nauczył. Próbuje różnych zgłosek, to ''geje!'' to jakieś zmutowane ''hej''. Mój luby za każdym razem poucza go ''Nie, nie wolno mówić ''geje'', a ja mu mówię, nie odzywaj się wcale i nie powtarzaj tego słowa po nim, bo je zapamięta.Jaki mam problem z tym słowem? Bynajmniej nie kwestii moralnej, ale mieszkamy na blokowisku, wyobraziłam sobie, że mijamy jakieś dresiki na ławce, a moje dziecko radośnie pokrzykuje za nimi ''geje!''. Weź ludziom tłumacz, że nikt go tego nie uczył i on tego słowa nawet nie rozumie...
Co do kar: mąż poskarżył się koleżance w pracy, że młody zaczyna ściągać rzeczy ze stolika,gdy jeździ chodzikiem. Ona na to Musicie więc wymyślić mu jakąś karę. Sorry, że co? Halo, to jest roczne dziecko! Nic nie zrozumie z kary, bo nawet do końca nie zdaje sobie sprawy, co robi. Próbowałam np. lekkiego trzepnięcia w rękę,żeby pokazać gestem że to jest złe, to na każde reagował śmiechem, bo myślał że to zabawa.A bicie nie wchodzi na pewno w rachubę, nic się nie osiąga szarpaniną, tylko ryje beret. Na szlabany i ograniczenia jest na pewno za mały! Co ona miała na myśli?? Niby jaka ''kara'' dla takiego szkraba...
Więc, zaczęłam z głośnym ''nie wolno!'' odsuwać energicznie chodzik, gdy zaczynało się np. odkręcanie gałek od szafki, albo rwanie cennego plakatu. Efekt teraz jest taki, że po każdym ''nie wolno'', mały posłusznie odsuwa się na bok, po czym wybucha udawanym płaczem, a jeśli widzi, że nikogo to nie rusza, zajmuje się dalej jak gdyby nigdy nic zabawą. Nie wiem, czy to jest w porządku, ale nauczył się czegoś przynajmniej i to bez żadnych ''kar''. Po prostu rozumie, że to jest złe , ale trzeba wtrącić swoje trzy grosze...Nie wiem czy jest dobre że krzyczę na niego, jak to robi, ale nie mogę pozwolić na niszczenie wszystkiego.
''Cause' it all, begins where it ends...''



