21-07-2015, 4:05
Moje muzyczne wycieczki zaczynają na Edith Piaf, a kończą na ekstremalnych brzmieniach techno-hardcore...
Uwielbiam rzeczy wyjątkowe.
Moje zdecydowanie trzy ulubione zespoły to Abney Park, Apoptygma Berzerk i Roxette. Liczę po tym, ile i czyich płyt przesłuchałam najwięcej,oraz czyich piosenek słucham od lat do znudzenia na repeat i zapętleniu, ale mówię o takim wsłuchiwaniu się i przeżywaniu tej muzy, a nie, że płyta w tle leciała, bo w ten sposób to idzie w klasyfikację cały dark wave: The Cure, Joy Division, Clan of Xymox, Siouxie and The Banshees, Deine Lakaien...Ale jak mi się rzuci tytułem, już nawet nie potrafię powiedzieć, jaka to płyta. Raczej pojedyncze piosenki.
Chyba lubię bardziej mroczną muzykę, albo jeszcze inaczej- muza energiczna, ale tekst posępny. :
bardziej chadzam w stronę elektroniki niż rocka, ale zawsze równocześnie przejawia się u mnie tęsknota za starymi brzmieniami (kto kojarzy soundtrack do ''Lodów na patyku'' albo ''Crime story''?) , a moje wesele było w klimacie brzmień lat 80', które też uwielbiam (I wcale nie puszczałam tam The Cure, ale Modern Talking i Boney M...dobra, dobra,mówita szajs, ale jak sobie ktoś golnie, to na Lambadzie parkiet pełen), nikt nie rozumie natomiast mojej awersji do disco-polo.
Uwielbiam rzeczy wyjątkowe.
Moje zdecydowanie trzy ulubione zespoły to Abney Park, Apoptygma Berzerk i Roxette. Liczę po tym, ile i czyich płyt przesłuchałam najwięcej,oraz czyich piosenek słucham od lat do znudzenia na repeat i zapętleniu, ale mówię o takim wsłuchiwaniu się i przeżywaniu tej muzy, a nie, że płyta w tle leciała, bo w ten sposób to idzie w klasyfikację cały dark wave: The Cure, Joy Division, Clan of Xymox, Siouxie and The Banshees, Deine Lakaien...Ale jak mi się rzuci tytułem, już nawet nie potrafię powiedzieć, jaka to płyta. Raczej pojedyncze piosenki.
Chyba lubię bardziej mroczną muzykę, albo jeszcze inaczej- muza energiczna, ale tekst posępny. :
bardziej chadzam w stronę elektroniki niż rocka, ale zawsze równocześnie przejawia się u mnie tęsknota za starymi brzmieniami (kto kojarzy soundtrack do ''Lodów na patyku'' albo ''Crime story''?) , a moje wesele było w klimacie brzmień lat 80', które też uwielbiam (I wcale nie puszczałam tam The Cure, ale Modern Talking i Boney M...dobra, dobra,mówita szajs, ale jak sobie ktoś golnie, to na Lambadzie parkiet pełen), nikt nie rozumie natomiast mojej awersji do disco-polo.
''Cause' it all, begins where it ends...''


