23-06-2015, 13:51
Nie miałam za dużo styczności z osobami o innej orientacji seksualnej, aczkolwiek chyba z dwa lata temu byłam na koncercie, który był
organizowany w Noc Kupały. Koleżanka zaprosiła dwóch swoich kolegów i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdy oni poszli do
bufetu i wtedy ona powiedziała mi, że oni są razem jako para. I co? Nikt mi głowy nie urwał a razem w czwórkę do rana bawiliśmy się
świetnie.
Nie wiemy też ilu homoseksualistów codziennie jedzie z nami autobusem ocierając się o nasze plecy, czy ilu korzystało z tej samej toalety
albo kogo obsługiwała ta sama ekspedientka, tymi samymi rękoma co obsługuje też homoseksualistów, itd.
Nie mam nic do tych ludzi i nie mi jest osądzanie kto czyni dobrze a kto źle. Jestem tolerancyjna a więc niech robią jak im się podoba.
Siebie pilnuję i to jest najważniejsze i postępuję(w miarę) tak , jak oczekiwałby od nas Bóg a więc nigdy nawet najmocniejszego
mego pragnienia, nie zostałabym lesbijką. Na szczęście nie mam takich pobudek ale też nie wiem jak silne może być takie pragnienie.
Nam łatwo przychodzi odrzucenie "inszości" ale jak zachowałby się każdy z nas, jak sam znalazłby się w tej "inszości"?
Nad tym myślę, że wpierw trzeba się zastanowić, akceptować ale nie bojkotować przeciwko odmiennym "poglądom".
Rossitę znam trochę i wiem o jakiej sytuacji wspominała. Myślę, że jej reakcja także jest słuszna a więcej jak będzie chciała, niech
dopisze sama Rossita.
organizowany w Noc Kupały. Koleżanka zaprosiła dwóch swoich kolegów i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdy oni poszli do
bufetu i wtedy ona powiedziała mi, że oni są razem jako para. I co? Nikt mi głowy nie urwał a razem w czwórkę do rana bawiliśmy się
świetnie.
Nie wiemy też ilu homoseksualistów codziennie jedzie z nami autobusem ocierając się o nasze plecy, czy ilu korzystało z tej samej toalety
albo kogo obsługiwała ta sama ekspedientka, tymi samymi rękoma co obsługuje też homoseksualistów, itd.
Nie mam nic do tych ludzi i nie mi jest osądzanie kto czyni dobrze a kto źle. Jestem tolerancyjna a więc niech robią jak im się podoba.
Siebie pilnuję i to jest najważniejsze i postępuję(w miarę) tak , jak oczekiwałby od nas Bóg a więc nigdy nawet najmocniejszego
mego pragnienia, nie zostałabym lesbijką. Na szczęście nie mam takich pobudek ale też nie wiem jak silne może być takie pragnienie.
Nam łatwo przychodzi odrzucenie "inszości" ale jak zachowałby się każdy z nas, jak sam znalazłby się w tej "inszości"?
Nad tym myślę, że wpierw trzeba się zastanowić, akceptować ale nie bojkotować przeciwko odmiennym "poglądom".
Rossitę znam trochę i wiem o jakiej sytuacji wspominała. Myślę, że jej reakcja także jest słuszna a więcej jak będzie chciała, niech
dopisze sama Rossita.


