Ocena wątku:
  • 15 głosów - średnia: 3.07
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Kim jesteś dla swego partnera?
#6

Dla partnera jestem żoną z ponad 40-to letnim stażem małżeńskim...tak sięgam pamięcią czy kłócimy się? tak naprawdę, to praktycznie nie, raczej sprzeczamy się o różne sprawy, bo kłótnią tego nazwać nie można, chociaż z wiekiem tych sprzeczek jest coraz mniej...w ciągu tych lat bywało różnie, ale nigdy nie bywało bardzo źle, nigdy nie wyzywaliśmy się, nie krzyczeliśmy na siebie, nie ubliżaliśmy, nie przeklinaliśmy w sprzeczkach...bywały tzw. ciche dni ale to w młodości i krótkie i najczęściej chodziło o dzieci...dopóki nie mieliśmy dzieci (przez 2 lata od ślubu), chcieliśmy trochę pożyć wyłącznie ze sobą, to nawet nie sprzeczaliśmy się, byliśmy dosłownie jak jedna osoba, wszędzie i zawsze razem...teraz, kiedy dzieci dorosłe, chociaż nigdy nie przestały być dziećmi, to wróciło trochę tak, jak było przed dziećmi tylko z większą obawą o siebie wzajemnie, bo wiadomo, że i zdrowie nie to i siły nie takie, jest większa obawa o partnera....z wiekiem potrafi się docenić te dobre cechy i potrafi się pogodzić z wadami partnera, bo któż ich nie ma?...jeżeli coś mnie w mężu wkurzy, to wolę przeczekać i przemilczeć aż mi minie bo po co się kłócić o byle co o jakieś drobiazgi, przecież to nie koniec świata, warto być ponadto no i wcale nie chcę sprawiać mu przykrości, bo wiem, że gdy minie mi złość to mnie będzie przykro, że dopiekłam z byle powodu...po co? życie i tak dostatecznie daje po kościach, więc po co to pogłębiać?...przecież przyjemniej jest usiąść razem, wypić wspólnie kawę, pogadać a nawet pomilczeć wiedząc, że w tym milczeniu nie ma złości czy pretensji...i powiedzieć sobie czasami, że kocham ciebie...tak, mówimy sobie o miłości...nie za często ale od czasu do czasu mówimy i najważniejsze, że możemy na sobie polegać...wiem, że możemy, bo nasze życie niejednokrotnie tego dowiodło...mąż opiekował się jednako moimi rodzicami w chorobie jak i swoimi, ja starałam się opiekować teściami tak jak swoimi rodzicami...bywało ciężko, ale jakoś trzymaliśmy się razem...wcale nie łatwe to, trzeba chcieć i mieć dużo empatii...więcej wybaczać niż fochać, niejako wchodzić w duszę partnera i wyobrazić co czuje, co ja bym czuła...nie raz o tym rozmawiamy...nie lubię się kłócić, jak już to powiem krótko co myślę i już, bez kłótni...wychodzę z założenia, że jeżeli w życiu ne jest łatwo, to trzeba starać się, żeby go nie utrudniać i nie obrzydzać, tylko ułatwiać, upiększać....mam szczęście, że mój mężczyzna myśli podobnie i też stara się, żeby nie robić mi przykrości a ja te starania doceniam...no i kocham go nadal tylko miłością z wiekiem dojrzalszą...i mądrzejszą....staromodna jestem...ale wolę być staromodna niż jak widzę nowoczesne związki, gdzie padają słowa, których ja stara baba nie powtórzę, każdy sobie rzepkę skrobie, gdzie foch z byle czego, pretensje o skarpetki czy nieumyty talerz...dosłownie o byle co nie wartego zachodu...to już wolę być staromodna. :lol:
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Kim jesteś dla swego partnera? - przez hogan - 20-06-2015, 17:35
RE: Kim jesteś dla swego partnera? - przez Siwy - 20-06-2015, 18:18
RE: Kim jesteś dla swego partnera? - przez hogan - 20-06-2015, 18:20
RE: Kim jesteś dla swego partnera? - przez FigGa91 - 21-06-2015, 10:38
RE: Kim jesteś dla swego partnera? - przez hogan - 21-06-2015, 12:14
RE: Kim jesteś dla swego partnera? - przez mysz - 22-06-2015, 0:12
RE: Kim jesteś dla swego partnera? - przez hogan - 22-06-2015, 0:27
RE: Kim jesteś dla swego partnera? - przez Shantie - 22-07-2015, 2:42
RE: Kim jesteś dla swego partnera? - przez Siwy - 22-07-2015, 2:45
RE: Kim jesteś dla swego partnera? - przez Shantie - 22-07-2015, 2:53

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości