06-08-2014, 3:15
W zasadzie przyzwyczajona jestem do dużych i silnych psów albo nawet bardziej do silnych niż dużych... to zależy jaki pies bo na przykład hera była wielkości normalnego wilczura ale dawała radę nawet owczarkom- samcom, potrafiła na glebę łapami przywalić.
Ale była ułożoną więc nie miałam z nią problemów.
A ten, to fakt, potężną ma siłę, nie sądziłam że pies może na smyczy mieć aż tyle siły co on!
Stąd też zawsze od początku dążę do tego aby pies znał podstawowe komendy a nawet więcej lecz podstawowe to muszą być od początku.
No i jak napisałeś, miałeś tak do roku a więc Labradory są jak dzikusy tak do około drugiego roku życia a potem nawet te co nie znają żadnych komend, to
są potulne jak aniołki i bardzo przytulaśne, chcą tylko aby je pieścić i się tulić. Chodzą same przy nodze, nie szarpią na smyczy, nawet jak nie rozumieją to zawsze patrzą prosto w oczy, na gesty i mimikę twarzy, tak jakby chciały zrozumieć to co się im pokazuje i mówi. Potem to tak jakby psa w domu nie było, jedyna ich oznaka, że są to ich gabaryty :lol:
Mnie najbardziej boli brak poszanowania dla psa gdy już skończy swój żywot. Wrzucają jak cegły na samochód w workach, wywożą gdzieś do lasu i zakopują zbiorowo jeden na drugim...
Nie raz sobie myślę, że moja Hera też jest w taki sposób gdzieś(nawet nie wiem gdzie) zagrzebana, bo nawet nie da się tego nazwać pochowaniem.
Pocieszam się jednak tym, że teraz Heron ma dobrze, nie ma schroniska lecz dom z prawdziwego zdarzenia a moje podejrzenia w tej sprawie są takie, że musiał być tym ósmym niechcianym szczeniakiem, którego matka nie była w stanie wykarmić i dlatego tak z chęcią go sprzedali. A teraz jest mój a ja jego i jest najbardziej potrzebny i kochany!
Pstryknęłam przed chwilą, sobie wylegiwał się w mojej pościeli :zdziwienieke:
Otworzył tylko oko jak wzięłam aparat.
Ale była ułożoną więc nie miałam z nią problemów.A ten, to fakt, potężną ma siłę, nie sądziłam że pies może na smyczy mieć aż tyle siły co on!
Stąd też zawsze od początku dążę do tego aby pies znał podstawowe komendy a nawet więcej lecz podstawowe to muszą być od początku.
No i jak napisałeś, miałeś tak do roku a więc Labradory są jak dzikusy tak do około drugiego roku życia a potem nawet te co nie znają żadnych komend, to
są potulne jak aniołki i bardzo przytulaśne, chcą tylko aby je pieścić i się tulić. Chodzą same przy nodze, nie szarpią na smyczy, nawet jak nie rozumieją to zawsze patrzą prosto w oczy, na gesty i mimikę twarzy, tak jakby chciały zrozumieć to co się im pokazuje i mówi. Potem to tak jakby psa w domu nie było, jedyna ich oznaka, że są to ich gabaryty :lol:
![[Obrazek: 2mg1hnc.jpg]](http://i62.tinypic.com/2mg1hnc.jpg)
Mnie najbardziej boli brak poszanowania dla psa gdy już skończy swój żywot. Wrzucają jak cegły na samochód w workach, wywożą gdzieś do lasu i zakopują zbiorowo jeden na drugim...
Nie raz sobie myślę, że moja Hera też jest w taki sposób gdzieś(nawet nie wiem gdzie) zagrzebana, bo nawet nie da się tego nazwać pochowaniem.Pocieszam się jednak tym, że teraz Heron ma dobrze, nie ma schroniska lecz dom z prawdziwego zdarzenia a moje podejrzenia w tej sprawie są takie, że musiał być tym ósmym niechcianym szczeniakiem, którego matka nie była w stanie wykarmić i dlatego tak z chęcią go sprzedali. A teraz jest mój a ja jego i jest najbardziej potrzebny i kochany!

Pstryknęłam przed chwilą, sobie wylegiwał się w mojej pościeli :zdziwienieke:
Otworzył tylko oko jak wzięłam aparat.


