Czy to prawda? :zdziwienieke:
Coś w tym jest. Przypomnijcie sobie czasy kiedy poznawaliście uroki seksu i jak łatwo było wtedy trafić do celu ? Choćby po palcu ? Po ślubie poziom trudności się zwiększa. Dostępu blokują z reguły piżamy, gigantyczne i śmierdzące majty, oraz nieposkromiona kołdra. Pamiętam jak dziś odbijające się echem w głowie słowa piosenki „… kundel bury, kundel bury, penetruje wszystkie dziury … „, po ślubie penetracja kojarzy się głównie z leczeniem kanałowym zębów i dłubaniem w nosie. Za co też zdarza się dostać facetom po łapach. Wizualnie reprodukcyjne organy męskie ulegają miniaturyzacji, są tego dwie przyczyny : zerowa aktywność seksualna kobiet ( w porach najwyższej sprawności seksualnej mężczyzn, czyli nocy ), oraz syndrom „kokonu kołdry”. Jeśli ktoś sypia z kobietą z jednym łóżku doskonale wie jak wygląda taki kokon. Przypomina on z reguły cykl lęgowy larwy motyla. Najpierw pojawia się kokon, czyli kołdra zawinięta wokół samicy odkrywająca jajka samca. Moszna samca odkryta z kołdry kurczy się, zaniżając wizualną wartość organów reprodukcyjnych, następnie o poranku z kokonu wyłania się piękna ćma o cuchnącym oddechu, która w ciągu kilku następnych godzin przepoczwarza się w motyla i staje się gotowa do kopulacji. Cykl powtarza się każdego dnia.
Coś w tym jest. Przypomnijcie sobie czasy kiedy poznawaliście uroki seksu i jak łatwo było wtedy trafić do celu ? Choćby po palcu ? Po ślubie poziom trudności się zwiększa. Dostępu blokują z reguły piżamy, gigantyczne i śmierdzące majty, oraz nieposkromiona kołdra. Pamiętam jak dziś odbijające się echem w głowie słowa piosenki „… kundel bury, kundel bury, penetruje wszystkie dziury … „, po ślubie penetracja kojarzy się głównie z leczeniem kanałowym zębów i dłubaniem w nosie. Za co też zdarza się dostać facetom po łapach. Wizualnie reprodukcyjne organy męskie ulegają miniaturyzacji, są tego dwie przyczyny : zerowa aktywność seksualna kobiet ( w porach najwyższej sprawności seksualnej mężczyzn, czyli nocy ), oraz syndrom „kokonu kołdry”. Jeśli ktoś sypia z kobietą z jednym łóżku doskonale wie jak wygląda taki kokon. Przypomina on z reguły cykl lęgowy larwy motyla. Najpierw pojawia się kokon, czyli kołdra zawinięta wokół samicy odkrywająca jajka samca. Moszna samca odkryta z kołdry kurczy się, zaniżając wizualną wartość organów reprodukcyjnych, następnie o poranku z kokonu wyłania się piękna ćma o cuchnącym oddechu, która w ciągu kilku następnych godzin przepoczwarza się w motyla i staje się gotowa do kopulacji. Cykl powtarza się każdego dnia.


