26-05-2015, 17:39
Sam nie wiem jak to się stało, że Tomka ochrzciłem...Może skłoniła mnie do tego i przynagliła ta okropnie głęboka nuta żalu, która wyrwała się z jego duszy? Zareagowałem spontanicznie.
Potem oprzytomniałem i przeraziłem się, że być może dokonałem bluźnierstwa.
Zwróciłem się do zaprzyjaźnionego ze mną ojca Lesława, Franciszkanina. Ten wysłuchał mnie uważnie i polecił przyjechać z Tomkiem następnego dnia.
Tak też się stało. Ojciec Lesław na osobności najpierw przepytał Tomka, potem, też na osobności mnie, po czym zwrócił się do nas obu:
- chrzest jest ważny. Radzę jednak, tu zwrócił się do Tomka, abyś przeszedł krótką katechizację, by otrzymać dokument świadectwa chrztu.
Katechezy były wraz z obiadem, o który postarał się ojciec Lesław i tu zaczęły się, jak to się mówi, schody.
Tomek był alkoholikiem i z akuratnością, punktualnością i dotrzymywaniem umów był na bakier...
Z tego powodu opuszczał co poniektóre zajęcia i biedny ojciec Lesław musiał zjadać dwa obiady, nie pozwalając aby dobro się marnowało...
Trzeba powiedzieć, że franciszkanin, jeszcze przed poznaniem Tomka, miał sporą nadwagę...
![[Obrazek: 727ypwr7.jpg]](http://fs2.directupload.net/images/150526/727ypwr7.jpg)
O tym wszystkim, mocno zażenowany, poinformował mnie telefonicznie, błagając o ratunek...
Porozmawiałem z Tomkiem, ale to nie pomogło...
[Co było dalej, opowiem, jeśli zechcecie jeszcze słuchać..]
Potem oprzytomniałem i przeraziłem się, że być może dokonałem bluźnierstwa.
Zwróciłem się do zaprzyjaźnionego ze mną ojca Lesława, Franciszkanina. Ten wysłuchał mnie uważnie i polecił przyjechać z Tomkiem następnego dnia.
Tak też się stało. Ojciec Lesław na osobności najpierw przepytał Tomka, potem, też na osobności mnie, po czym zwrócił się do nas obu:
- chrzest jest ważny. Radzę jednak, tu zwrócił się do Tomka, abyś przeszedł krótką katechizację, by otrzymać dokument świadectwa chrztu.
Katechezy były wraz z obiadem, o który postarał się ojciec Lesław i tu zaczęły się, jak to się mówi, schody.
Tomek był alkoholikiem i z akuratnością, punktualnością i dotrzymywaniem umów był na bakier...
Z tego powodu opuszczał co poniektóre zajęcia i biedny ojciec Lesław musiał zjadać dwa obiady, nie pozwalając aby dobro się marnowało...
Trzeba powiedzieć, że franciszkanin, jeszcze przed poznaniem Tomka, miał sporą nadwagę...
![[Obrazek: 727ypwr7.jpg]](http://fs2.directupload.net/images/150526/727ypwr7.jpg)
O tym wszystkim, mocno zażenowany, poinformował mnie telefonicznie, błagając o ratunek...
Porozmawiałem z Tomkiem, ale to nie pomogło...
[Co było dalej, opowiem, jeśli zechcecie jeszcze słuchać..]
Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.


