23-05-2015, 12:25
Zastanawiam się, czy słuchając muzyki patrzycie na wykonawcę czy na tekst i melodię?
Mam wrażenie, że na wykonawcę, ja natomiast skupiam się na samym utworze, nieważne mi jest kto śpiewa.
Dlatego nie interesuje mnie jakie dany wykonawca ma inne utwory lecz jeden szczególny, który wpadł mi w ucho.
Tak jak na przykład Oliver Shanti... nieważne mi jest, że to pedofil, zboczeniec, ukrywający się pod pseudonimem, bo wydano za nim
list gończy, bo muzykę ma znakomitą.
Albo nawet Freddie Merkury, pijak i narkoman a muzyka?
Także więc poglądy i nastawienie do życia danego wykonawcy, nie interesują mnie, dlatego
nie interesuje mnie to, że śpiewa źle o Polsce.
Bo zaraz jakby co, możemy wziąć pod lupę każdego wykonawcę jakiego tu podaliście i założę się o milion, że każdy z nich ma coś
za skórą i to pewnie coś gorszego, niż jeden utwór, który w zasadzie wskazuje tylko na żal, bo człowiek został
rozdarty i pozbawiony własnej ojczyzny.
Mam wrażenie, że na wykonawcę, ja natomiast skupiam się na samym utworze, nieważne mi jest kto śpiewa.
Dlatego nie interesuje mnie jakie dany wykonawca ma inne utwory lecz jeden szczególny, który wpadł mi w ucho.
Tak jak na przykład Oliver Shanti... nieważne mi jest, że to pedofil, zboczeniec, ukrywający się pod pseudonimem, bo wydano za nim
list gończy, bo muzykę ma znakomitą.
Albo nawet Freddie Merkury, pijak i narkoman a muzyka?
Także więc poglądy i nastawienie do życia danego wykonawcy, nie interesują mnie, dlatego
nie interesuje mnie to, że śpiewa źle o Polsce.
Bo zaraz jakby co, możemy wziąć pod lupę każdego wykonawcę jakiego tu podaliście i założę się o milion, że każdy z nich ma coś
za skórą i to pewnie coś gorszego, niż jeden utwór, który w zasadzie wskazuje tylko na żal, bo człowiek został
rozdarty i pozbawiony własnej ojczyzny.


