09-05-2015, 13:56
Poznałam dwie ale tę od strony taty widziałam tylko raz, bo tylko raz byłam u niej na wakacjach i wtedy to ją poznałam.
Potem nie chciałam do niej jeździć, bo u niej do mieszkania właziły przez balkon ogromne pająki- krzyżaki, mieszkała niedaleko zamku i ponoć
znajomi z okolic mówili, że tam od zawsze tak jest, że z zamku przyłażą.
U drugiej babci byłam w czasie każdych chyba wakacji, raz krócej, raz dłużej a i dodatkowo w różne święta czy z okazji imienin lub urodzin dziadków.
Zawsze tam były imprezy na całą rodzinę, czyli dom wiecznie pełen ludzi, dziś żyje tam tylko jeden wujek, zmarła babcia, dziadek i dwóch wujków.
Tak się zastanawiam często jak wujek sam tam daje radę, wiedząc, że czterech najbliższych odeszło, ja chyba psychicznie bym nie wytrzymała...
U babci ze strony taty już nic nie ma, bo babcię przed śmiercią zabrała siostra taty do siebie, gdyż babcia nie chodziła i potrzebowała stałej opieki.
Obydwie nie żyją...
Potem nie chciałam do niej jeździć, bo u niej do mieszkania właziły przez balkon ogromne pająki- krzyżaki, mieszkała niedaleko zamku i ponoć
znajomi z okolic mówili, że tam od zawsze tak jest, że z zamku przyłażą.
U drugiej babci byłam w czasie każdych chyba wakacji, raz krócej, raz dłużej a i dodatkowo w różne święta czy z okazji imienin lub urodzin dziadków.
Zawsze tam były imprezy na całą rodzinę, czyli dom wiecznie pełen ludzi, dziś żyje tam tylko jeden wujek, zmarła babcia, dziadek i dwóch wujków.
Tak się zastanawiam często jak wujek sam tam daje radę, wiedząc, że czterech najbliższych odeszło, ja chyba psychicznie bym nie wytrzymała...
U babci ze strony taty już nic nie ma, bo babcię przed śmiercią zabrała siostra taty do siebie, gdyż babcia nie chodziła i potrzebowała stałej opieki.
Obydwie nie żyją...


