18-04-2015, 12:11
- Częste mycie skraca życie. Mamy dowody.
Święty Hieronim mówił, że ten, kogo polano święconą wodą w czasie chrztu, nie musi się kąpać po raz drugi.
To bynajmniej nie przykłady nabożnego stosunku do brudu, ale raczej lęku przed nadmierną czystością ciała, bo wypucowane i pachnące samo zachęcało do grzechu.
Poważni ludzie nauki ukuli niedawno tzw. hipotezę higieniczną.
W największym skrócie mówi ona, że ci, którzy się za bardzo szorują, mogą sobie zaszkodzić.
Mydło i żel do kąpieli razem z brudem zmywają ze skóry nasze własne pożyteczne bakterie.
Na ich miejsce szybko wskakują grzyby albo bakterie wywołujące choroby.
Lekarze twierdzą też, że za czyści częściej mają uczulenia.
Dlaczego?
Organizm każdego z nas zamieszkuje 1014 różnych mikroorganizmów.
To bardzo dużo, dla porównania – komórki ciała składają się na liczbę 1013.
Wszystkie te bakterie, roztocza, wirusy, grzyby wprowadzają się do organizmu zaraz po naszym przyjściu na świat.
W chwili narodzin jesteśmy bowiem sterylni jak butelka po spirytusie.
Jednak teraz, przykładając dużą wagę do higieny, opóźniamy zasiedlenie organizmów naszych dzieci przez tych mikromieszkańców.
A tylko przez kontakt z nimi układ odpornościowy może nauczyć się poprawnie działać.
Jego komórki uczą się, kto wróg, kto przyjaciel, analizując „portrety pamięciowe” schwytanych intruzów: bakterii, wirusów, grzybów. W chwili urodzenia niewiele wiedzą o świecie.
Zdobywają doświadczenie przez praktykę.
Chorując w dzieciństwie, szkolimy więc układ odpornościowy, by stał się dojrzalszy i rozsądniejszy. Wyeliminowanie kontaktu z drobnoustrojami w czasie kilku lat po urodzeniu przynosi zatem szkody.
Po drugie, naturalni mieszkańcy naszego ciała żyją z nami w symbiozie, broniąc nas przed swymi chorobotwórczymi kuzynami.
Chronią też przed alergiami.
Bo alergie pojawiają się, kiedy układ odpornościowy ma za mało naturalnych wrogów.
Wtedy się nudzi.
I albo zaczyna atakować własny organizm (czego efektem są tzw. choroby autoimmunologiczne, np. choroba Crohna), albo podnosi alarm w zetknięciu z czymś zupełnie nieszkodliwym: pyłkiem kwiatka, który wpadnie nam do nosa, kurzem czy sierścią kota albo psa. Skutek to piekące oczy, katar i kaszel, czyli alergia.
Innymi słowy: myj się rozsądnie i to jak najrzadziej....
Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.


